Czy wydawanie trzech części serii w okresie dwunastu miesięcy ma sens? Jeśli marka się sprzedaje, to wydawca nie będzie miał nic przeciwko - wręcz przeciwnie. Jak odbiorą to gracze? Cóż, mogą odebrać dobrze, ale są przynajmniej dwa warunki: gry powinny dość znacznie różnić się od siebie oraz stać na wyrównanym, wysokim poziomie. Pierwszy punkt "Elektronicy" zaliczyli bez problemu, ale na drugim niestety niestety się potknęli. Need for Speed: The Run dość znacznie odbiega jakością od swoich dwóch wielkich poprzedników.
Dla przypomnienia: niemal równo rok temu otrzymaliśmy przed Gwiazdką Need for Speed: Hot Pursuit - znakomite arcade'owe wyścigi od ojców Burnouta (studio Criterion Games), które w wielu plebiscytach zostały okrzyknięte najlepszym racerem w 2010 roku. Wiosną tego roku koncern Electronic Arts dostarczył SHIFT 2, czyli dzieło Slightly Mad Studios, które można było określić mianem symulatora. Twórcy postawili na realizm i w połączeniu z dopięciem wszystkich aspektów na ostatni guzik otrzymaliśmy rewelacyjną pozycję, której można było co najwyżej zarzucić to, że była trochę zbyt podobna do pierwszej części. Teraz tymczasem od studia Black Box ukazał się Need for Speed: The Run, określany mianem "pierwszego NFS-a z sekcjami chodzonymi (nie tylko jeżdżonymi)".
Jeśli mieliście (nie)przyjemność grać w NFS: Undercover, od razu poznacie specyficzny styl oprawy graficznej studia Black Box. Na szczęście widać postęp w porównaniu z ich poprzednim "dziełem".
Wydaje mi się, że Electronic Arts chciałoby wydawać trzy zupełnie oddzielne serie, bo trzy ostatnie części łączy tyle co nic - właściwie jedynie tytuł się tu zgadza. Realia rynkowe są jednak takie, że wstrzelić się z zupełnie nową marką jest niesłychanie trudno, zatem zupełnie różne wyścigi figurują pod tym samym IP, czyli: NFS… Nic to, najważniejsze, aby były po prostu dobre i przyciągały do ekranu. W odróżnieniu od Hot Pursuit oraz SHIFT 2, The Run ma z tym duży problem.
Dawno już w Need for Speed nie mieliśmy do czynienia z fabułą, więc postanowiono wrócić do tego patentu. Oto dostaliśmy ckliwą historyjkę opowiadającą o tym jak to główny bohater zadłużył się u mafii i nie jest w stanie spłacić tego, co pożyczył. Gangsterzy nie patyczkują się z tak niesolidnymi dłużnikami i w pierwszej scenie zobaczycie Jacka (bo tak nazywa się nasz mało wyrazisty kierowca) w samochodzie, ze związanymi rękoma, który za chwilę ma zostać sprasowany na wielkim złomowisku. Tutaj właśnie po raz pierwszy pojawia się największa nowość The Run, czyli… sekcje QTE (quick time event). Chodzi oczywiście o to, by wciskać przyciski pojawiające się na ekranie - jeśli będziecie to robić wystarczająco szybko, uda się Wam wyjść z opresji. Nie ma więc mowy o swobodnym sterowaniu ruchami naszej postaci, na co trochę wskazywały przedpremierowe slogany.
Mocno promowane przed premierą sekcje "chodzone" (po raz pierwszy w NFS), to tak naprawdę kilka krótkich QTE, które sprowadzają się do ucieczki przed policją lub mafią. Co gorsza, są one niezbyt emocjonujące (może poza jednym wyjątkiem).
Twórcy trochę sami strzelili sobie w stopę, bo faktycznego sterowania bohaterem nie ma. Przez całą grę przewiną się - uwaga - CZTERY sekwencje QTE, które trwają po jakieś dwie minuty każda. Tak, nie przesłyszeliście się. Przez blisko 8 minut powciskacie przyciski kontekstowe w średnio emocjonujących scenach, w których tak naprawdę zawsze chodzi o to, by uciekać przed niebezpieczeństwem. Fabuły jest tutaj tyle, że nawet nie ma się o czym się rozpisywać - ot, jakaś laska oferuje Jackowi, by ten zrobił to, co umie robić najlepiej - wziął udział w wyścigu do Nowego Jorku, po wygraniu którego będzie mógł spłacić dług i jeszcze zostanie mu trochę na pobalowanie. Takie to wszystko przerysowane, że aż śmieszne i głupie, a okazjonalne kontaktowanie się ze sobą tych dwóch postaci i sztuczne dialogi tylko wzmagają wrażenie nieudanej historyjki dla pięciolatków. Nie wspominam już o Jacku, który jest postacią tak mało wyrazistą, że wydaje się jakby został wygenerowany przez jakiś automatyczny edytor i wstawiony do gry.
Fabuła nie jest tu mocną stroną, szeroko reklamowane fragmenty QTE też nie, więc co tak naprawdę The Run ma do zaoferowania? No właśnie - wyścig przez wiele stanów Ameryki do Nowego Jorku. Tutaj akurat pomysł był dobry. Nie dostaliśmy standardowych torów i jeżdżenia w kółko, tylko zasuwanie cały czas przed siebie do celu. W sumie trzeba wyprzedzić dwustu rywali, choć oczywiście nie będziecie tego robić za jednym zamachem. Gra mimo wszystko została podzielona na fragmenty i jeden odcinek nigdy nie trwa dłużej niż pięć minut. W sumie cała trasa do Nowego Jorku składa się z 10 tematycznych sekcji (np. las, pustynia, miasto, tereny wiejskie, zimowe, itd.), które z kolei podzielono na mniejsze odcinki.
Całej fabuły i filmików przerywnikowych mogłoby na dobrą sprawę nie być i nikt by nie płakał. Z tak słabymi dialogami i naciąganą historyjką trudno liczyć na oklaski.
Nie grałem jeszcze w the run ale po ograniu słabego dema i przeczytaniu recenzji na pewno w ten tytuł nie zainwestuje. EA powinno zastanowić się czy takie coś wypuszczać na rynek bo jak ktoś jest nowym graczem i będzie kojarzył takie średniaki z NFS to potem nie kupi kolejnych części.
voyanek sobota, 31 grudzień 2011r.
A ja dzis wlasnie zainstalowalem na PC i musze powiedziec fajna gra. Grafika nawet nawet ucieczka przed policja w postaci krotkiego quick time z las vegas wypas trzymajaca w napieciu i dodajaca troche emocji. Nie zgodze sie z tym ze fabuly i przerywnikow moglo by nie byc sa poprostu rewelacyjne. Roznorodnosc lokacji po ktorych sie scigamy niezla w zadymj innym racerze procz Hot Pursuit nie widzialem lepszych. Szkoda ze taka krotka ;( Ja osobiscie na zadnym NFSie sie nigdy nie zawiodlem procz Undercovera a The Run w wykonaniu BlackBox to odkupienie po tym co zaserwowali w Undercover ;f Na Wii ta gra jest calkiem inna nie ma fajnych przerywnikow cala historia jest przedstawiona w postaci komiksu. Jak na ta konsole daje rade ale to zupelnie co innego niz na innych platformach...
Mario niedziela, 01 styczeń 2012r.
Szcerze? Grę ukończyłem z rozpędu chociaż właściwie mi się nie podobało. voyanek widać że niewiele od gier wymagasz jak takie \"atrakcje\" ci się podobają. Jedyny w miarę udany QTE to ten z nadjeżdżającym pociągiem, cała reszta ssie po całej linii. To ma trzymać w napięciu? Wciskanie jakichś losowych przycisków? W napięciu to trzymają QTE w Heavy Rain a nie taka słabizna. To samo z fabułą. Co ma być ciekawego w tym, że w kółko dowiadujemy się że ileś km nam zostało i kogo należy wyprzedzić (do tego sprowadzają się filmiki), nie wspominając już o reszcie. Ta fabuła to dno, w most wanted była już sto razy ciekawsza. Ale spoko o gustach się nie dyskutuje.
voyanek niedziela, 01 styczeń 2012r.
W napieciu to trzymaja QTE w Shenmue a nie cienkim Heavy Rain ;) The Run to gra na 1 wieczor nie liczac wyzwan. Gralo sie szybko milo i przyjemnie (wersja na PC) i o to chodzi. Teraz nie kazdy ma czas zeby zagrac w ambitniejsze produkcje. Nie jest to mega hit ani slabizna. Jest to dobra gra i bedzie warta swoich pieniedzy gdy ciut potanieje.
binio niedziela, 01 styczeń 2012r.
Już od samego początku było wiadomo że nfs-the run to gniot
szkoda tylko że w naszej branży sam tytuł powoduje sprzedaż.Co za tym idzie łatwa kasa nawet na babolu. Czego przykładem jest chociażby owy nfs. Ja tylko współczuję recenzentom którym trafia się taki babol do testowania. Na szczęście w przypadku nfs the run ból był krótkotrwały. Od siebie dodam że ocena 6/10 to w tym przypadku i tak wysoko. W moim odczuciu ten babol ma 1/10 i miano zaraz obok duke nukem forever miano epic fail roku!l
piochux niedziela, 01 styczeń 2012r.
jak ktos nie gral w hot pursuit 2010 to lepiej kupic wlasnie ta produkje zamiast czekac na to az the run stanieje. na raz gra dobra ale przy okazji momentami mocno denerwujaca. poza tym 2 godziny realnej rozgrywki w wyscigowce to jest jakas pomylka - stosunek cena/zawartosc jest dla the run tragiczny...
Lewy niedziela, 01 styczeń 2012r.
voyanek podziwiam cie. Własnie dzieki takim osobom jak ty cały czas takie crapy powstają, jak widać ma je kto kupować;). Ja po ograniu dema stwierdziłem że takiego gniota jeszcze w NFS nie widziałem i przyznaje sie bez bicia - nie widziałem undercover hehe. Jak mowicie że to jest postęp dewelopera w stosunku do undercover to jaka musiała byc tamta gra ?!? :D
Ok in normal eglnish then, I was just wondering why they did need that strange push spacebar thingie, which is called a quicktime event, for dragging your comrade into cover. And SA, is short for Situational Awareness, the awareness of your sourroundings. If you need to look for that spacebar thingie popping up all the time, you canb4t look at your sourroundings and know whatb4s up, and that is what getb4s you killed both in gaming and RL, you donb4t even need combat for that.
Prawdopodobnie takie same, jak prf3ba zĹoĹźenia do sÄ du pozwu, przez pewnego sypgtnero Ĺodzianina, przeciwko Edycie Gf3rniak, po jej sĹynnym odĹpiewaniu hymnu Polski na mistrzostwach w Korei. Rzeczony obywatel poczuĹ siÄ zbulwersowany wystÄ pieniem pani Gf3rniak i zaĹźÄ daĹ od niej kilkudziesiÄciu tysiÄcy zĹotych tytuĹem zadoĹÄuczynienia za poniesione straty moralne. W Stanach Zjednoczonych by to przeszĹo i niewykluczone, Ĺźe taki spryciarz byĹby ustawiony do koĹca Ĺźycia. W Polsce sprawa umarĹa ĹmierciÄ naturalnÄ , a media wyciszyĹy jÄ zupeĹnie po jednorazowym odnotowaniu nietypowej jak na polskie warunki fanaberii.
la gueguerre mcmcenoe entre cod et battlfield, onnetement j\'ai une grosse presence pour battlefield 3, je trouve que cod est une arnaque, ses graphismes pe9rime9s, ses maps petite et son gameplay inchange9, au moins quand tu achete un battlefield neuf, ton code te permet d\'avoir les cartes suivantes gratuites alors que cod vous devez payer 15 euros pour des cartes moches
Podobnie moĹźna teĹź rzec jednak na temat prÄ du. Ostatnia walka z esbosm, aĹź tu nagle pierdut gniazdko odmawia posĹuszeĹstwa. Mam nadziejÄ, Ĺźe juĹź wkrf3tce czasy bÄdÄ takie , Ĺźe i o internecie bÄdziemy myĹleÄ, tak jak i o prÄ dzie Ĺźe po prostu jest i byÄ powinien. Co nie zmienia faktu, Ĺźe wciÄ Ĺź wolÄ pĹytÄ od zer i jedynek w cudzym sejfie.
La version ps3 est dtanvceee une fois de plus, je vais vraiment revendre cette conole pour prendre une 360, un pote y joue et c\'est bien mieux; En tout cas il est evidant qu\'on ne peut pas comparer avec cod, ce n\'est pas le meme style de jeu et COD c\'est moche
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!