Cała gra jest skonstruowana podobnie do pierwszej części, czyli nie premiuje taktyki „na Rambo”. Tutaj to nie Wy macie przewagę, a przeciwnicy, którzy średnie algorytmy Sztucznej Inteligencji zawsze nadrabiają liczebnością. Trzeba więc ukrywać się za wszelkiego rodzaju pudłami, stolikami, murkami czy samochodami. Postać sama „klei” się do tego rodzaju przeszkód, więc można skupić się na strzelaniu do oponentów. Oczywiście twórcy przygotowali ich kilka rodzajów, więc oprócz wybijania standardowych leszczy czasami trzeba zmierzyć się ze swego rodzaju bossem – cięższym osobnikiem z shotgunem, gościem z chaingunem, czy w końcu oponentem strzelającym granatami. Taktyka jest podobna do tej z Killzone 2, więc przeważnie wystarczy, że jeden z głównych bohaterów odwróci uwagę oponenta, a drugi przyładuje w niego porządnie od tyłu lub w innych charakterystyczny element (vide paczka z granatami).
Po raz kolejny niestety nie mogę zbyt wielu pochlebnych słów napisać o samotnym przedzieraniu się przez kampanię. Powtórzę jeszcze raz – Army of Two to marka stworzona do kooperacji i nie ma większego sensu kupować tego tytułu, by przechodzić go samemu. Głównie dlatego, że AI niewiele zmieniła się od czasu pierwszej części i niestety dalej kuleje. Wielokrotnie zdarzają się sytuacje, gdzie po prostu trzeba zajść przeciwnika z dwóch stron (patrz akapit wyżej), więc wymagane jest porozumienie się ze sobą dwóch graczy. Problem w tym, że konsola nie bardzo wie co należy w takich sytuacjach zrobić, a proste komendy, jakie możecie wydawać swojemu kompanowi (do mnie, atak, trzymanie pozycji) nie wystarczają. O ile więc w kooperacji z drugą osobą wiele sytuacji w ogóle nie sprawi Wam problemu, tak już samotne przedzieranie się jest znacznie trudniejsze. Sztucznie i na siłę, ale co zrobić. Nie radziłbym też Wam szczególnie liczyć na pomoc konsolowego partnera, gdy zostaniecie powaleni przez przeciwników na ziemię. Kompan jest na tyle głupi, że raz na jakiś czas nie dociera z pomocą i pozostaje zaczynać od ostatniego checkpointu. Niestety. Konkluzja: The 40th Day to tytuł, który porządnie zabawi Was tylko wówczas, jeśli zaprosicie do pada kolegę. Samemu raczej nie warto się męczyć.
Twórcy od czasu pierwszej części wprowadzili tu kilka interesujących dodatków, o których warto wspomnieć. Mi najbardziej podobały się wybory moralne, które czasami trzeba podejmować. Gdy centrala nakazuje zabić gościa, który jeszcze przed chwilą Wam pomagał, musicie porządnie się zastanowić. Potem pozostaje już tylko obejrzeć krótką animację (trochę w stylu komiksu), która przedstawia konsekwencje podjętej decyzji. Nowością jest też ratowanie przypadkowych osób, których terroryści trzymają na muszce. Tego typu akcje występują w zasadzie co kilkanaście minut i gracz ma kilka chwil na uratowanie cywilów – można równocześnie zdjąć wrogów, albo zakraść się za plecy dowódcy (przekonacie się który z przeciwników jest najwyższy rangą przy pomocy specjalnego GPS-u) i wymusić na jego podwładnych poddanie się. Czasami też jeden z bohaterów jest w stanie pozorować poddanie się, by drugi mógł w pewnym momencie wykończyć przeciwników. Tego typu dodatki do prostego przedzierania się przez poziomy przyjąłem z otwartymi ramionami, choć szkoda, że twórcy nie pokusili się o więcej atrakcji w tym stylu.
Niemal cała akcja Army of Two: The 40th Day toczy się w Szanghaju i jest to też pewnego rodzaju wada. Na pewno konstrukcja poziomów jest dużo lepsza niż w przypadku pierwszej części (tam wiało schematami oraz sterylnością na kilometr), ale z kolei z czasem wkrada się lekka monotonia. Developer wprawdzie starał się urozmaicić kolejne levele jak tylko mógł (dzięki temu będziecie przeczesywać choćby zakamarki szpitala, pędzić w dół walącej się budowli, czy zwiedzać zoo), jednak i tak można po jakimś czasie poczuć lekką monotonię całego świata. Wprawdzie przedzieranie się przez ulice miasta wygląda trochę inaczej niż uciekanie z walącego się budynku, jednak rozumiecie o co chodzi – klimat jest podobny. Dobrze chociaż, że poziomy nie są już tak sztuczne jak w „jedynce”. Tam każdy czuł, że przewrócone pudła są umieszczone dlatego, że wymaga tego konwencja gry. Tutaj levele prezentują się już dużo bardziej naturalnie.
Gierka nawet niezła. Mi do gustu przypadł chyba 5 poziom czarno biały taki w stylu the sabouteur pod względem stylu graficznego. Szału nie ma ale zagrać na pewno warto. Fajnie że jest muli na splicie bo ostatnio tylko nieliczne gry to mają a szkoda. Gdzie te czasy kiedy grało sie z kolegami przy piwku i przy jednym telewizorze na cztery podzielonym ekranie ;( chlip chlip
Piotrek piątek, 05 luty 2010r.
Też niefortunny okres wybrali dla premiery tej gry. Przy Mass Effect 2 czy Bayonetta trudno mi sobie wyobrazić sobie kogoś kto oleje te tytuły na rzecz AOT. Choć z drugiej strony to każdy z najbliższych miesięcy będzie wyjątkowo mocny z duzymi premierami:)
No cóż. Gra jak gra czyli taka sobie ale w co-op bym sobie pograł z bracholem czy z kimś. Tak na marginesie. Czekam na recenzję Mass Effect 2, Dante\'s Inferno, Bayonetta, Darksiders. Wiem sporo tego ale to jest jedyny portal, który zrobi porządne recenzje tych gier więc czekam :P Pozdro
Ski sobota, 06 luty 2010r.
HMM - już się robią, niebawem wlecą wiec zaglądaj często :)
Mantis sobota, 06 luty 2010r.
Mi sie Army of Two bardzo spodobało. Fakt że króciutkie ale sam gameplay jak dla mnie 8/10 tylko za te 5 godzin gry bym obniżył właśnie do 7/10. Robili to dwa lata i tylko tyle czasu im wyszło? Coś mało:)
Hah to akurat jest pewne. Zaglądam kilka razy dziennie tak więc... Nie mogę się doczekać haha :D Pozdro :)
Radek wtorek, 09 luty 2010r.
Mnie ta gra totalnie zawiodła. W jedynce były zróżnicowane lokacje, pojazdy itp. A tutaj non stop to samo, takie same lokacje, takie same kolory przeciwników, taki sam schemat walki. Po graniu 2-3 godziny wieje niestety nudą. Dla mnie pierwsza część była 2 razy lepsza.
Piotrek środa, 10 luty 2010r.
Radek, przesadzasz. Jedynka była bardzo sterylna i miala nudne poziomy. Tutaj wreszcie cos sie dzieje i są lokacje które cieszą oko. Typowa gra na siódemeczke:)
Ludzie! Ludzie! Zerknijcie na POLYGAMIE hah. Pamiętacie Warona/ktosika? Tym razem powędrował na polygamie. Gość zwie się # malinowysmok # ale jajca wyprawia niezłe :) Wszyscy już mają go dość. Czemu sie nie dziwie? Sam nie wiem. Czekam na recki hahaha :D Pozdro :P
R.I.P. wtorek, 27 lipiec 2010r.
Gra jest rewelacyjna, ma jeden błąd któty mnie dobija a mianowicie split-screen pionowy a nie poziomy, twórcy mogli zadbać o manualne ustawianie ekranu
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!