Warto zresztą zwracać uwagę na stopień zainteresowania głównym bohaterem ze strony strażników. Nad ich głowami wyświetlają się wskaźniki - pomarańczowy oznacza, iż oponenci uznają głównego bohatera za podejrzanego, natomiast czerwony powinien Wam uzmysłowić, że czas brać nogi za pas, bo Ezio nie jest już anonimowy. Nowością jest wskaźnik "rozgłosu". O co chodzi? Otóż w miarę wykonywania kolejnych zadań ludzie zaczynają coraz bardziej rozpoznawać naszego bohatera. Nie warto zabijać kogoś wśród tłumu i ogólnie wykonywać czegoś, co mogłoby zostać źle odebrane. Wówczas to wskaźnik rozgłosu rośnie, a strażnicy dużo łatwiej rozpoznają Ezio. W całym mieście rozwieszane są specjalne plakaty (listy gończe) z jego podobizną, a heroldowie zaczynają głosić, jaki to asasyn jest zły. Oczywiście możecie zerwać takie plakaty, przekupić herolda czy rozprawić się z ważną osobą, a zainteresowanie głównym bohaterem znowu spadnie.
Najważniejsze jest jednak to, że rozgrywka nie jest schematyczna i tylko w niewielkim stopniu przypomina to, co pamiętamy wszyscy z pierwszej części. Oprócz pomniejszych zadań, zawsze główny quest jest poprzedzony swego rodzaju rozpoznaniem terenu. Czasami trzeba śledzić ważnego oficjela, innym razem znaleźć drogę na dach wielkiego budynku, rozprawić się z łucznikami patrolującymi teren z góry, czy frontowymi drzwiami, wraz z grupą najemników powybijać każdego strażnika, który stanie na drodze. Możecie mi wierzyć, że gra tak sprawnie żongluje zadaniami, że mimo długiej przeprawy nigdy nie odczujecie schematu. Bardzo fajne jest to, że Ezio staje się przyjacielem i szybko zaczyna korzystać z usług Leonardo da Vinci. Dzięki temu możecie skorzystać z nowych broni i zdolności, a z czasem nawet polatacie na prototypowej lotni. Mimo, że na przykład gadżet ten miał wielki potencjał, twórcy wcale go nie nadużywają i pojawia się on w głównym wątku w zasadzie przez chwilę. Usprawniono też podróżowanie pomiędzy miastami. Dalej możliwa jest jazda konna (żaden tytuł nie dostarczył tak dobrego modelu jazdy konno), ale także za drobną opłatą można skorzystać ze stacji transportowych, które błyskawicznie przeniosą Was w pożądane miejsce. Warto jeszcze wspomnieć, że nowością jest ucieczka przed żołnierzami, kiedy to Ezio powozi karocą i stara się odpierać kolejne ataki wrogów. Strażnicy próbują się podczepiać pod wóz, ale wystarczy odpowiednio manewrować i przechylać karocę na boki, by oponenci nie utrzymali równowagi i pospadali.
Główny wątek to jakieś 13-14 godzin zabawy, a jest jeszcze masa celów pobocznych. Takich, że w zasadzie trudno odróżnić co jest w głównym wątku, a co stanowi tylko dodatek. Zdobywanie szczytów wież powróciło (jest ich dużo więcej niż w pierwszej części), a oprócz tego możecie zabawić się w kuriera, wziąć udział w specjalnym wyścigu z oponentem, w którym trzeba dotrzeć szybciej we wskazane miejsce, czy wreszcie ubić kilku niewiernych mężów. Autorzy wprowadzili też kilka misji w stylu dawnych części Prince of Persia - liniowe, ograniczone, ale bazujące na zręczności poziomy są pewnym urozmaiceniem od ciągłego free-roamingu. Najczęściej plądruje się tu grobowce, które kryją w sobie specjalne pieczęci (zebranie wszystkich to nagroda w postaci zbroi Altaira). Fajne jest to, że etapy te są zupełnie opcjonalne, choć twórcy spędzili nad nimi na pewno sporo czasu. Wystarczy, że dodacie do tego masę sekretów poukrywanych w miastach (skarby, strony kodeksu asasynów, tajemnicze malunki na ścianach z trudnymi zagadkami logicznymi do rozwiązania) i robi się nam naprawdę ogromna gra, której pochłonięcie w całości to kilka tygodni, jeśli nie miesięcy grania.
Jeśli miałbym opisywać wszystkie nowości, jakie wprowadzili tutaj twórcy, z pewnością jeszcze długo bym nie skończył. Zostawię jednak Wam przyjemność odkrywania drobnych niuansów, choć jeszcze przynajmniej o jednym mechanizmie muszę wspomnieć. Wpleciono tutaj wątek nieco strategiczny, a konkretniej - gospodarczy. Każda zaliczona misja czy otwarta skrzynia ze skarbem oznacza pewną ilość florenów (lokalna waluta) do dyspozycji Ezio. Pieniądze możecie wydawać na wiele różnych sposobów. Najważniejsze to oczywiście ulepszanie zbroi głównego bohatera, dokupowanie mu mocniejszych broni czy więcej mieszczących sakiewek. Od czasu do czasu trzeba też zreperować zniszczone narzędzia czy dokupić amunicję, bomby dymne (bardzo ułatwiające ucieczkę) czy sztylety, które pozwalają z większych odległości eliminować przeciwników. Nowością są też różne wersje kolorystyczne stroju Ezio, więc można go od czasu do czasu również poprzebierać.
Najważniejsza jest jednak willa Auditore, która mieści się w miejscowości Monteriggioni. Ezio bardzo szybko jest w stanie rozbudowywać miasto, poprzez inwestowanie w różne sklepy, budynki czy kopalnie. U handlarzy można też zakupić obrazy znanych twórców, które potem znajdą się w willi. Każdy zakup i każda rozbudowa to dodatkowy przychód dla Ezio. Co 20 minut wszystkie posiadane "dobra" generują dochód, który ląduje w kufrze w willi. Co jakiś czas trzeba wszystko wybierać, bo kuferek może zapełnić się po brzegi. Cały ten wątek ekonomiczny bardzo dobrze wgryzł się w gameplay i ma dobre uzasadnienie - rodzina Ezio w końcu zajmowała się finansami Medyceuszy, o czym już wspominałem.
Gra jest super gram już z10h a dopiero wpadłem do wenecji:). Jeszcze pewnie z połowa gry przede mną. Jakos trudno odrywać mi się od zadań drugoplanowych hehe i przez to cała kampania wolniej mi idzie:). Ale przeciez o to chodzi by gra starczyła na jak najdłużej.
Majkel piątek, 15 styczeń 2010r.
Świetna recenzja, świetna gra. Jedynkę lubię i wcale mnie nie nudziła. Dwójka jednak wypada zdecydowanie lepiej i jest grą pełną. Rozpisywać się nie będę bo recka wyjaśnia wszystko. Też gram już 10 godzin, a nawet do Wenecji nie dotarłem. Rewelacja!
x sobota, 16 styczeń 2010r.
ja do wenecji wpadlem po 18h grania^^ Mam ostatnia ostatnie misje do wykonania, ale musze jeszcze kilka trophy zdobyc i platynka (co trudne ogolnie nie jest) Gra jest Swietna!
Liton niedziela, 17 styczeń 2010r.
Po tej superlukrowanej recenzji napiszę swoje odczucia co do gry:
- poziom trudności - leży i kwiczy - by wykonać zabójstwa pod koniec każdej sekwencji - wystarczy podbiec i zrobić swoje, po czym dać nogę - w 1 trzeba było się nieźle namęczyć by w ogóle dostać się do celu
- klimat gry - 1 była \"surowa\" - łażąc uliczkami Akry było widać ten syf, biedę i nędzę (spalone domy itd.) - teraz mamy kolorowe odpicowane miasteczka - co kto woli..
- samo poruszanie się po grze - hmm - w 1 biedota potrafiła od tak rzucać w ciebie kamieniami gdy się wspinasz, będąc generalnie per se bardzo irytująca podczas wykonywania zadań (\"just a few coins, please\" wryło mi się nieźle w dekiel) - trochę mi tego zabrakło w 2
- główna postać - słodki, pulchny na buzi włoch, gdzie mu do Altaira..
- trofea - za nic
- system walk dalej oparty na kontrze, albo tępym klepaniu \"atak\"
reasumując - upadek legendy jak dla mnie, mam nadzieję, że \"3\" powróci w scenerii wiktoriańskiego Londynu i w końcu niech będzie wyzwaniem (kilka poziomów trudności)
Piotrek poniedziałek, 18 styczeń 2010r.
Liton - upadek legendy? LOL czyli dla ciebie jedynka jest lepsza xD? Słuchaj, co kto woli, wiadomo że nie dadzą ci kopii pierwszej części bo byłoby wtórnie. Rzucanie kamieniami przez biedote zapadło ci w pamiec? Heh też masz wspomnienia;). Co do poziomu trudnosci to moim zdaniem jest podobnie. Co z tego że teoretycznie trudniej było w AC1 dostac sie do waznych celów - i tak konczylo sie to prostym zabiciem a najwyzej później trudno było oswobodzić się z rąk strażników którzy błyskawicznie otoczyli altaira. Czepiasz sie i tyle bo mialeś jakąś swoją wizje. Jedynie przyczepić można sie poważniej do systemu walki, bo faktycznie niewiele poprawili. Ja już ukończyłem AC2 ale dalej sobie biegam i wypełniam zadania drugorzędne:)
Liton poniedziałek, 18 styczeń 2010r.
Prawda - oczekiwałem dużo więcej - rozbryzgu krwi od zadawanych ran, większej swobody walki (ala Force Unleashed - oczywiście bez mocy itd.). Co do zabicia - suma sumarum ukończenie zadania w 1 było trudniejsze, w 2 nawet morderstwo w Pałacu Doży jest banalne (wbiec po schodkach i gotowe - 2 cieci chroni schody i to podstawowego typu). Niestety - oczekiwałem mrocznej, brutalnej gry - zamiast tego są kolorowe miasta Włoch... Wyklepałem AC2 na platynę a jakoś nie czuję satysfakcji z jej ukończenia, jak z np. Uncharted.
Gra mi sie podoba i recenzje równiez. Mam jeddnak pewien PROBLEM z KONTRĄ. Jestem w kręgu na trenie willi i nie daje ray z kontrą. mam przytrzymać (f) przycis skupienia na celu i jak sie na mnie machnie to dac atak mieczem. nie wychodzi i ta kontra a musze zaliczyc 3 aby dalej przejśc. prosze o wskazówki.
Tomash czwartek, 11 marzec 2010r.
Gierka miodzio. Dopiero co przeszedłem główny wątek, który moim zdaniem jest równie dobry co sama rozgrywka. Może dla tych co nie rozumieją za bardzo angielskiego jest tylko \"dobry\". Co do walk to są zdecydowanie za łatwe - ani razu nikt mnie nie zabił.
PM - musisz przytrzymać przycisk bloku (w XBOXie to prawy trigger, w PS3 R2) i w ostatniej chwili gdy ktoś atakuje wcisnąć atak (w XBOXie niebieski X, w PS3 kwadrat). Nie ma czegoś takiego jak centrowanie na postaci. Lewy trigger (XBOX) lub L2 (PS3) to wejście w tryb walki (wystarczy go nadusić - nie trzeba trzymać), a to kogo chcesz atakować wybierasz wychylając w ten kierunek analog a jeśli nie wychylisz w żadną stronę to Ezio zaatakuje tego w kierunku którego jest zwrócony. Mam nadzieję że pomogłem. Pozdro4all
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!