Nigdy nie mam dość wojskowych strzelanek osadzonych w "naszych czasach". Muszę przyznać, że byłem, ba nadal jestem wielkim fanem Modern Warfare, jednak gdy po raz pierwszy zobaczyłem materiały z Battelfield: Bad Company 2 od razu wzbudziły one moje zainteresowanie. Bad Company jako pierwszy tytuł wprowadził destrukcję otoczenia na tak dużą skalę, był również pierwszą grą z serii Battelfield z trybem dla jednego gracza i trzeba przyznać, że chociaż gra nie była idealna to dawała radę.
Fabuła w BC2 stara się utrzymywać bardziej poważny ton od swojej poprzedniczki, która to skupiała się na pogoni za sztabkami złota. Tutaj historia stawia Was przed zadaniem uratowania świata przed Rosjanami posiadającymi nową śmiercionośną broń. Mimo, że gra rozgrywa się w czasach współczesnych, na początku rzuca Was w wir wydarzeń podczas Drugiej Wojny Światowej - misja ta stanowi prolog do opowieści wyjaśniając pochodzenie nowej broni. Powraca cała "Zła kompania" znana z poprzedniej części, zatem znowu nie mogło zabraknąć sytuacyjnych żartów rzucanych przez Hoggarda czy Sweetwatera. Ogólnie uważam, że żarty w BC stały na trochę wyższym poziomie, ale znalazło się parę kwestii, które wywołały banana na mojej twarzy.
Pamiętacie ile kontrowersji w Internecie wywołało ogłoszenie, że w Modern Warfare 2 znajdą się "czujniki bicia serca"? Nie zabrakło aluzji na ten temat ze strony Sweetwatera. Jeśli chodzi o tereny na których przyjdzie Wam walczyć, to postawicie swoje buciory m.in. na ośnieżonym terytorium Rosji, gdzie w jednym z poziomów będziecie musieli szukać lub sami rozniecać źródła ognia, by uchronić bohatera przed zamarznięciem. Odwiedzicie również tropikalne miejscówki, jak boliwijską dżunglę czy terytoria Chile. Misje to raczej standard, większość z nich polega na wybiciu wszystkich przeciwników lub zniszczenie celu. Ostatnie zadanie w grze to oczywista inspiracja epilogiem z Modern Warfare i muszę przyznać, że świetnie to wyszło autorom z DICE. Fabuła w grze nie powala na kolana, to raczej sztampowa historia o dobrych Amerykanach i złych Rosjanach ze szczyptą humoru, utrzymana w klimacie filmów klasy B. Ogólnie kampania dla jednego gracza starcza na około osiem godzin zabawy, co w dzisiejszych czasach jest wynikiem nie odstającym od średniej.
Do dyspozycji oddano nam pokaźny arsenał broni poczynając od pistoletów maszynowych przez snajperki a na wyrzutniach rakiet kończąc - z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Dostaniecie również możliwość kierowania czołgiem czy innymi przechwyconymi pojazdami. Model jazdy daje radę i jest bardzo intuicyjny, nie miałem żadnych problemów z ogarnięciem wehikułów. W poprzedniej odsłonie życie regenerowaliśmy za pomocą "strzykawki", tutaj natomiast twórcy postanowili dostosować się do standardów panujących w branży i teraz wystarczy się schować w "bezpieczne" miejsce i chwilę odczekać, by móc cieszyć się pełnym zdrowiem.
Wizytówką Bad Company jest destrukcja otoczenia, która została wprowadzona na kolejny poziom. Wcześniej mogliśmy niszczyć ściany, ale za żadne skarby nie szło zburzyć całego budynku. W BC2 budynek po otrzymaniu odpowiedniej ilości dawki materiałów wybuchowych wali się cały, aż miło się patrzy. Nigdzie nie możecie czuć się bezpiecznie, trzeba cały czas zmieniać osłonę, by nie zostać wystawionym na ostrzał jak kaczki. Trzeba przyznać, ze akcje w miejscówkach zabudowanych aż kipią od intensywności, wybuchów, walących się ścian czy całych budynków. Nie trzeba tępo czekać aż Wasz przeciwnik wystawi kawałek głowy zza osłony, by posłać celnego heada - można po prostu rozpierniczyć osłonę w drobny mak i już macie wroga wystawionego jak na widelcu. Czasami po prostu poruszałem się po mapie i niszczyłem wszystko co stanęło mi na drodze, w niewytłumaczalny sposób sprawiało mi to masę radochy.
Mała errata - pełno jest na sieci możliwości sprawdzenia \"stanu konta\" w Bad Company 2, więc można się podzielić wynikiem ze światem..
Piotrek wtorek, 23 marzec 2010r.
Twórcy powinni jeszcze popracować nad singlem bo jak w poprzedniej części zostawia on troszeczke do życzenia. Za to Multi - mniam.
Lewy wtorek, 23 marzec 2010r.
Piotrek co ty chcesz singiel też jest rewelacyjny. Właśnie gram i jestem zachwycony, także oprawą graficzną bo to bez wątpienia jedna z najładniejszych obecnie gier na ziemi. Może i kampania nie jest tak intensywna jak w MW ale na pewno daje rade. Polecam!
Zibi środa, 24 marzec 2010r.
Moim zdaniem wyszedł hicior. Modern Warfare sie chowa pod każdym względem.
Gra jest zajefajna. Przede wszystkim mówiono o takim drugim MW2 lecz jest o wiele wiele lepiej. Misja w Boliwii? Świetna. Przebijać sie koło domków z drewna za pomoca granatnika - bezcenne. Drewno lata w koło ciebie, mnóstwo dymu. Naprawdę mam banana na twarzy widząc to wszystko. Gram na kompie ponieważ chciałem usłyszeć polski dubbing i powiem, że bardzo mi się podoba. Graficznie mnie nie zachwiciła. Gram na rodziałce 1280x1024 z wysokimi detalami (wyżej się nie da) z AAx4 i filtrowaniem tekstur x8. Osobiście zmniejszyłem te pierdy do AAx2 i filtrowanie x4 ponieważ płynność rozgrywki jest cenniejsza od kilku efektów graficznych, których tak się nie dostrzega podczas walki. Pozdro :)
Kamillo piątek, 09 kwiecień 2010r.
Czekam na paczuszkę z ów grą na Xboxa 360. Mam nadzieję, że się nie zawiodę ;]
Master środa, 14 kwiecień 2010r.
Strzelanki na konsole to paranoja jak mozna grac padem ://////
Liton czwartek, 15 kwiecień 2010r.
Odpowiedź jest prosta: nie tak sprawnie jak myszką. Jakoś to idzie, ale przypomina to wyścig Ferrari z Pandą. Ostatecznie oba dojadą, ale..
voyanek niedziela, 25 kwiecień 2010r.
Battlefield to BF, MW pozamiatane :)
Hrabiaxp środa, 09 czerwiec 2010r.
Jak dla mnie gra cud miód. Swoim poziomem bardzo zbliża się do MW2. Trochę zrobiło mi się przykro gdy ją ukończyłem i musiałem zająć się innymi grami. Ale pozostaje teraz tylko czekać na nowe Call of Duty i Medal of Honor, mam nadzieję, że powalą nas na kolana. Czego życzę i sobie i całej reszcie zapalonych graczy.
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!