Onlygames.pl | Serwis Konsolowy, recenzje gier, konsole | PlayStation 3, Xbox 360, Wii, PSP, 3DS, DS, PS2, strona o konsolach
Zdjęć w galerii: 10312
Ilość wiadomości: 6198
Ilość artykułów: 1478

Bodycount - recenzja

PlayStation 3Xbox 360
Bodycount - recenzja

Mimo natłoku różnej maści FPS-ów obecnych na rynku, wydaje się, że ciągle jest miejsce na arcade'owe shootery. Takie, które mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, natomiast bawią przyjętymi założeniami, ikonkami ammo porozrzucanymi po mapie i śrubowaniem jak największego wyniku punktowego. Tego typu tytułem był poniekąd Bulletstorm od People Can Fly, a teraz podobną drogą stara się iść Bodycount stworzony przez Codemasters. Czy jednak zdołał wyróżnić się czymś na tle konkurencji?

Fabuła w Bodycount odgrywa marginalną rolę, można by w zasadzie napisać, że jej nie ma. Ot, mamy grupkę żołnierzy (organizacja The Network) walczącą z kolejnymi falami nieprzyjaciół i to tyle, co można powiedzieć o całej historii. Twórcy wcale się tego nie wstydzą, wręcz przeciwnie - od początku twierdzili, że stawiają na grywalność, a nie na zwroty akcji rodem z wenezuelskich telenowel. Mógłbym bez wahania takowe założenie przyjąć, gdyby cała reszta stała na wysokim poziomie - mowa o ciekawych poziomach, dobrej Sztucznej Inteligencji przeciwników, systemie zachęcającym do przemierzania kolejnych lokacji, czy wreszcie oprawie graficznej kipiącej od fajerwerków (nie mówiąc już o otoczeniu podatnym na zniszczenia). Szybko jednak okazało się, że Bodycount kuleje niemal w każdym z wymienionych aspektów.



Strzelanie z broni zrealizowano całkiem nieźle. Jednocześnie można nosić przy sobie dwie pukawki, ale na mapach są porozstawiane specjalne miejsca, w których można zmienić giwerę na inną (już odblokowaną). Do dyspozycji są różnej maści karabiny maszynowe, shotguny, pistolety, chociaż sens używania tych ostatnich jest tu mocno wątpliwy:). Bardzo fajnie wyszło rzucanie granatami - być może z realizmem ma to niewiele wspólnego, ale w mało którym shooterze można nimi rzucać tak dokładnie jak tutaj. Sprawnie poradzono sobie z wyborem dwóch typów granatów, bo jedne rzuca się przytrzymując stosowny przycisk na padzie, a granaty 'impact' są używane po dwukrotnym szybkim wciśnięciu tego samego przycisku. Szybko wchodzi to w krew i zaczyna się podobać. Nie przypominam sobie gry akcji, w której korzystałbym z granatów tak często jak tutaj.



Szkoda, że na tym plusy systemu sterowania się kończą. Reszta jest w sumie przeciętna i przewidywalna, ale bardzo denerwowało mnie chowanie się za przeszkodami i to, w jaki sposób działa zoom. Służy do tych czynności ten sam przycisk i tutaj właśnie zaczynają się problemy. Jeśli będąc przy jakimś murku wdusicie trigger do oporu, "przykleicie" się do tej osłony i będziecie w stanie jedynie wychylać się oraz chować i w taki sposób strzelać do oponentów. Jeśli natomiast wciśniecie trigger do połowy, odpali się standardowy zoom i będziecie mogli się poruszać. Być może ktoś pomyślał, że oto wpadł na genialne rozwiązanie, ale chyba grę niewystarczająco długo testowano, skoro każdy jest z tego pomysłu niezadowolony. Po prostu w ferworze walki prowadzi to do pomyłek i niepotrzebnej frustracji.

Następny minus to zachowanie przeciwników na kolejnych arenach. Po pierwsze jest tu sporo momentów z respawnującymi się w nieskończoność grupkami wrogich odddziałów i są to sytuacje widoczne jak na dłoni - twórcy mogliby bardziej wysilić się z zamaskowaniem tego skryptu. Czasami wystarczy zrobić jeden krok do przodu, by w kółko odradzający się przeciwnicy przestali się wysypywać. Nie wspominam już nawet o ich Sztucznej Inteligencji, która stoi na poziomie produkcji sprzed 5-10 lat. Jedyną trudnością jest tak naprawdę liczebność, bo na pewno nie pomysłowość żołnierzy sterowanych przez konsolę. Wielokrotnie zdarzają się sytuacje, gdy jedynie stoją w miejscu i strzelają, albo nie są w stanie zauważyć bohatera stojącego na schodach przed nimi. Trudno wczuć się w taką grę, w której podstawowe elementy są schematyczne i na każdym kroku przypominają, że mamy do czynienia z nie do końca przetestowaną wersją gry.



Strona: [1]  [2]      
Dodaj komentarz
do tego artykułu
Komentarzy: 5
Twój kod:
(Przepisz w odpowiednie pole)
Nick*:
E-mail:
Kod*:
Treść*:
* - pola wymagane.
Czesław
wtorek, 18 pazdziernik 2011r.
Lipa, po codemasters spodziewałem się dużo więcej.
Tenen
środa, 14 wrzesień 2011r.
Jestem lekko zaskoczony bo myślałem że Bodycount to pewniak. Inna sprawa, że Baron ma rację - trudno przebić się z nowym tytułem czego świetne Mirrors Edge i Bulletstorm są żywym dowodem.
Piotrek
środa, 14 wrzesień 2011r.
Grałem w demo i powiem tyle: po takim słabym demku niech nie liczą że ktoś ten tytuł kupi. Zwykły przeciętniak a szkoda bo liczyłem że codemasters jak pokazują klasę w wyścigach pokażą ją również w strzelankach. Maybe next time.
Lewy
środa, 14 wrzesień 2011r.
Po co to komu jak za rogiem gra roku czyli Gearsy :P
binio
czwartek, 15 wrzesień 2011r.
Porównanie do bulletstorm?!@#. Polacy odwalili kawałek dobrego kodu z porządnym gameplayem (bawiłem się świetnie gra godna polecenia) a przy bodycount dosłownie łapałem się na przysypianiu czyli werdykt barona jak zwykle trafiony. (za to uwielbiam ten serwis) przy takim arsenale nowych fps bodziu od countów to mierniaczysko. I fajnie że można przeczytać taki materiał i zaoszczędzić kasę na nadchodzące hity a za pasem gow3 to wymiecie wszystko bez dwóch zdań.

UID: 1639
Tytuł:

Bodycount

Developer: Guildford Studio (Codemasters)
Gatunek: FPS
Data wydania:
EUR: 02/09/11
USA: 30/08/11
JAP: -
Poziom trudności:
średni (3/5)
Bodycount
Bodycount
Bodycount
5

Interesują cię inne formy reklamy? Sprawdź TUTAJ.

Łączna ilość głosów:




 

Strony zaprzyjaźnione

- ZOBACZ TUTAJ              
Kana³ RSS
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości
lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!