
Mamy więc dobrze poprowadzoną historię, dużo akcji, różnorodność nie pozwalającą się nudzić, świetną oprawę i wiele interesujących patentów. Jest nawet świetnie wydesignowana postać żeńska – Marisa – o której celowo nie wspomniałem, bo odgrywa w grze dużą rolę (sami przekonajcie się jaką). Jej seksowny sposób poruszania się i nieprzewidywalność to strzał w dziesiątkę. Czemu więc nota końcowa nie jest wyższa? Cóż, dałoby się jeszcze co nieco poprawić.
Wiem, że to strzelanina, ma być szybko i intensywnie. Tylko dlaczego aż tak szybko? Całe 15 misji da się zaliczyć w jakieś 5-6 godzin. Zastanawiam się w co grali recenzenci piszący o blisko 10 godzinach, ale ja na liczniku miałem ok. 5 i pół godziny po skończeniu całości. Jako, że w międzyczasie zaliczyłem połowę misji pobocznych, domyślam się, że bez nich można zejść poniżej magicznej granicy 5 godzin :/. Bardzo, bardzo mało. Oczywiście jak już wcześniej napisałem, całość warto zaliczyć drugi raz (drugim bratem), ale to marne pocieszenie. Jest jeszcze całkiem rozbudowany Multi, jednak kogoś, kto kupuje grę z myślą o Singlu niespecjalnie to musi obchodzić.
A propos multiplayera… Jestem bardzo zdziwiony, że w Bound In Blood nie znalazł się tryb kooperacji. Przecież tutaj się dosłownie o niego prosi! Prawie przez całą grę dwaj bracia poruszają się blisko siebie, współpracują ze sobą. Jest więc idealna podstawa pod co-opa, jednak developer się na niego nie zdecydował. Nie chciałbym za dwa miesiące się dowiedzieć, że kooperacja wyląduje na PSN / Xbox Live w postaci płatnego dodatku, bo byłoby to zagranie poniżej pasa…
Call of Juarez: Bound In Blood („Więzy Krwi”) to naprawdę solidny, mocny tytuł. Przed wystawieniem „ósemki” powstrzymał mnie zatrważająco krótki czas przejścia kampanii dla jednego gracza, ale jeśli Wam to nie przeszkadza możecie podbić ocenę główną o pół punktu. Na pewno produkcji Techlandu bardzo pomogło to, że Rockstar przesunął wydanie Red Dead Redemption – dzięki temu gracze spragnieni westernowego klimatu nie będą musieli zastanawiać się co wybrać. Wreszcie dostaliśmy polską grę, której nie trzeba na siłę chwalić – broni się sama. Polecam.
Rafał „Baron Ski” Skierski
PS. Na chwilę przed opublikowaniem powyższej recenzji Ubisoft ogłosił, że Call Of Juarez: Więzy Krwi w wersji na konsolę Xbox 360 doczeka się darmowego pliku polonizującego grę. Dokładna data dostępności pliku zostanie podana wkrótce. Dobre i to.