
Całkiem sporą rolę odgrywają też zdolności telekinezy. Główny bohater może podnosić przedmioty, pudła, czy też łatwopalne beczki, co czasami jest wykrozystywane do rozwiązywania zagadek, a innym razem do unicestwienia większej grupy przeciwników. Fajnie też sprawdziły się dodatki zaproponowane przez autorów - co jakiś czas akcja na chwilę zatrzymuje się i jest możliwość rozejrzenia się po pomieszczeniu. To dobra okazja do odszukania sekretów i uzupełnienia energii, czy stanu amunicji. Bardzo dobrze też wypadły mini-gierki w rodzaju hackowania wybranych urządzeń / drzwi oraz okazjonalne rozświetlanie czegoś w rodzaju latarki poprzez potrząsanie pilotem. Nie zabrakło pomieszczeń z zerową grawitacją, które pamiętamy z oryginału - tutaj również sprawdziły się bardzo dobrze.
Na minus można trochę zaliczyć to, że gra tak naprawdę nie jest straszna. Przez całą ośmiogodzinną przeprawę zdołała mnie przestraszyć może ze dwa razy (klasyczne podskoczenie na fotelu ;), a to trochę za mało jak na pozycję aspirującą do miana survival-horroru. Może wydawać się, że w przypadku "shootera na szynach" tym prościej powinno wychodzić developerowi straszenie gracza - w końcu to przecież twórcy decydują gdzie główny bohater idzie czy co ogląda. Mimo mrocznej atmosfery rzadko kiedy będziecie odczuwać tu strach.
Podobać może się z kolei to, ile twórcy zawarli na płycie z grą. Po pierwsze mamy główny tryb fabularny, który starcza na jakieś 8 godzin. Oprócz tego 10 wyzwań, gdzie trzeba wycinać na czas pojawiające się maszkary. Jak już wcześniej wspomniałem, nie zabrakło też animowanego komiksu, który fani przywitają na pewno z otwartymi ramionami. Świetnie też, że jest tryb kooperacji dla dwóch graczy, który jeszcze bardziej podnosi grywalność - całą kampanię można w końcu przejść we dwie osoby. Brakuje tylko list rankingowych online, bo przecież Challenge Mode aż się o to prosi.
Na koniec muszę poruszyć temat imponującej oprawy audio-video. Developer zmusił Wii do wysiłku i efekt jest taki, że mamy tu do czynienia z jedną z najpiękniejszych strzelanin na tej konsoli. Do dzisiaj głowię się czy maszynka Nintendo byłaby w stanie udźwignąć tak zaawansowany engine także w przypadku standardowego shootera TPP, bo jeśli tak to bez problemów powinna udać się konwersja "jedynki". Wystarczy powiedzieć, że zaawansowanie otoczenia i opracowanie postaci niewiele odstaje od tego, co mogliśmy wszyscy oglądać na PS3 / Xboxie 360, tyle że w niższej rozdzielczości. Mały minus tylko za to, że w przypadku co większych zadym animacja potrafi się zakrztusić i nieco obniża loty z założonych 30 fpsów. Dźwięk oceniam niemal równie dobrze. Wprawdzie do niektórych dialogów można się troszkę przyczepić (brzmią troszkę jak w starym filmie klasy B), to cała reszta trzyma bardzo wysoki poziom. Muzyka jest klimatyczna i potrafi zbudować gęstą atmosferę, a wszelkie odgłosy brzmią tak jak brzmieć powinny. Bardzo spodobał mi się też patent z audio-logami, których można wysłuchiwać przez głośniczek w Wiilocie.
Podsumowanie może być tylko jedno - Dead Space: Extraction to bardzo udany tytuł i przy okazji jeden z najlepszych "shooterów na szynach", w jakie miałem przyjemność grać. To chyba pierwsza produkcja tego typu, która nie sprawia wrażenia okrojonej i zbyt krótkiej. Pierwsza, która ma sprawnie opowiedzianą fabułę i nie zawodzi pod względem rozbudowania. Jeśli jesteście fanami oryginału, Extraction jest obowiązkowym zakupem, choć osoby, które dotąd nie miały kontaktu z marką Dead Space też powinny spróbować. Zdecydowanie jedna z najmocniejszych produkcji na Wii w tegorocznym okresie przedświątecznym.
Rafał "Baron Ski" Skierski