Dragon Age: Początek (Dragon Age: Origins) - recenzja
PlayStation 3Xbox 360PC
Fabuła na początku nawet mnie zainteresowała. Zadziwiające jest to, że moim zdaniem bitwa otwierająca kampanię jest ciekawsza niż wielkie starcie na koniec. Tak czy inaczej mniej więcej od 4-tej do 50-tej godziny gry zajmować się będziecie walką z tyranem, który stoi na przeszkodzie w zjednoczeniu królestwa przeciwko wspólnemu wrogowi. Przez cały ten czas fabuła praktycznie nie rusza do przodu, co nieźle mnie zaskoczyło. Większość kampanii oparta jest na schemacie: idź szukać sojusznika, sojusznik ma problem, rozwiąż jego problem na dwa możliwe sposoby, gratulacje!, zdobyłeś nowego sojusznika.
Ta sytuacja powtarza się cztery razy i zdobycie każdego sojusznika to jakieś 8-10h gry. Fabuła jest tak przewidywalna, że od pierwszej godziny można rozgryźć całą "intrygę". Origins cierpi na niedomiar scenariusza w stosunku do długości gry. Przejście głównego wątku zajmuje jakieś 40 godzin, z czego historii wystarcza moim zdaniem na... 10h? Poza tym, uruchamiając Dragon Age: Origins liczyłem na oryginalne, ciekawe postacie, z którymi się zżyję (jak w Baldur's Gate, KotOR czy Mass Effect). Pamiętam dobrze, że w tamtych produkcjach często zdarzało mi się dobierać drużynę nie tylko ze względu na umiejętności, ale także ich charakter, wygląd i zachowanie. Tutaj niestety większość kreacji jest płaska, schematyczna i nudna. W Dragon Age zdarzyła mi się sytuacja, że jedna z postaci mnie zdradza (wydaje mi się, że można tego uniknąć, jeżeli zadbacie, żeby ta postać Was polubiła) i szczerze mówiąc w ogóle mnie to nie ruszyło. Zaciukałem skubańca i tylko się zirytowałem, że straciłem na to czas. Przyznać jednak trzeba, że czasami między naszymi kompanami zawiązują się ciekawe dialogi i często zdarzyło mi się uśmiechnąć słysząc ich konwersacje.
Dragon Age: Origins stanowi w wielu kwestiach krok wstecz w stosunku do poprzedniej gry BioWare - Mass Effect. Po pierwsze powrócono do zabawy statystykami, przez co spędzić trzeba mnóstwo czasu w ekwipunku, porównując statystyki różnych rodzajów broni, składać "sety", wypróbowywać kombinacje czarów, broni, zbroi, akcesoriów, itp. To akurat liczę jako plus, podoba mi się to, że gra jest "głęboka". Na minus niestety muszę policzyć system dialogów, od którego zdążyłem się już odzwyczaić po Mass Effect. W Dragon Age obserwować będziecie powrót do wybierania linii dialogowych, których lista wyświetla się na dole ekranu. Sprawia to, że dialogi tracą mnóstwo na dynamice, co w połączeniu z tym, że nasz bohater nie jest dubbingowany tworzy straszną... pustkę. Dodać do listy wad muszę też niestety drętwotę wypowiedzi innych NPC-ów. Wszyscy zachowują się drętwo jakby mieli pół świerku w d... Poza tym, ich wypowiedzi brzmią rażąco nienaturalnie i sprawiają wrażenie wymuszonych. Co się stało BioWare? Przecież dialogi zawszy były mocną stroną Waszych gier... Plusem są wybory moralne, które czasami faktycznie nie są jednoznaczne i wybór między większym i mniejszym złem bywa ciężki. Co z tego jednak, skoro nasze decyzje nie mają zazwyczaj żadnych konsekwencji w przyszłości? W Wiedźminie kiedy podejmowaliśmy jakąś decyzję, musieliśmy później stanąć oko w oko ze skutkami swojego wyboru. Tutaj w najgorszym wypadku stracicie sympatię któregoś z członków drużyny.
Mechanika gry jest mocną stroną Dragon Age: Origins. Walki są z reguły dosyć ciekawe, wymagają sporo kombinowania, zwłaszcza na poziomach trudności wyższych niż... łatwy. Nawet na "łatwym" jednak łatwo zginąć, jeżeli zagapiciie się na chwilę. System walki to tym razem nie ADnD tylko autorska mechanika panów z BioWare. Zaklęć i ruchów specjalnych jest sporo i jeżeli chcecie mieć szanse w walce to trzeba poświęcić sporo czasu na kombinowanie. Trochę nie podoba mi się, że magowie są nieco zbyt potężni. W dodatku z braku klasy „kapłana” w Dragon Age rolę healerów przejęli magowie, tak więc połączenie potężnych zaklęć ofensywnych i leczących sprawia, że odpowiednio rozwinięty i wyposażony mag zjada na śniadanie inne klasy. Poza nim mamy do dyspozycji wojownika i łotrzyka. Wydaje się, że to mało, ale drzewek rozwoju i specjalizacji jest na tyle dużo, że wojownik wojownikowi nierówny, podobnie łotrzyk. Nic nie stoi na przeszkodzie przed stworzeniem wojownika walczącego w pełnej zbroi płytowej dwoma mieczami a'laberserker.
W kwestii rozgrywki wszystko byłoby wspaniale gdyby nie to, że projektanci poziomów pracowali chyba wcześniej przy projektowaniu plansz do "kółka i krzyżyka". Wiem, że trochę przesadzam, ale wszystko jest tu schematyczne, co oznacza tłuczenie takich samych albo bardzo podobnych grup przeciwników przez godzinę albo półtorej zanim dobrniecie do kolejnego strzępka fabuły. Taka formuła sprawdzała się może w Diablo, ale od gry, która mieni się następczynią Baldur’s Gate wymagam jednak czegoś więcej. Moim zdaniem możnaby obciąć 80% walk i cały tytuł zyskałby na tym wiele. Po kilkunastu godzinach, brnąc przez kolejne katakumby błagałem tylko bogów Ferelden, żebym trafił na odpowiednie drzwi i nie musiał walczyć z kolejną grupą klonowanych przeciwników. Za to walki z bossami muszę pochwalić, bo zazwyczaj trwają od kilku do kilkunastu minut i czuć, że nasz przeciwnik to prawdziwy skurczybyk.
Krytycznie. Chociaż jeśli mam być szczery to też odpaliłem ten tytuł i nie przypadł mi do gustu. Próbowałem się do niego przekonać chyba przez 4 godziny ale nie dałem rady. Myślałem że tylko ja jestem jakiś dziwny skoro gra wszedzie dostaje tak wysokie noty. Sztuczny hype? Jestem ciekaw opinii innych forumowiczów.
Lewy poniedziałek, 30 listopad 2009r.
Moim zdaniem o oczko za nisko chociaż też troche sie zawiodłem. Troche za duży był hype a hasła w stylu \"duchowy następca Baldurs Gate\" spwoodowały że oczekiwania były bardzo wysokie. Gra ich nie spełniła chyba wszyscy się zgodzą ale jako taka nie jest zła. Jak ktoś lubi rpgi to będzie się nieźle bawił.
Pastor poniedziałek, 30 listopad 2009r.
Hmm ja jestem fanem erpegów a jakoś się zawiodłem. W recenzji zostało wszystko dobrze wypunktowane. Gra jest bardzo rzekłbym konwencjonalna to wszystko już było nie ma tu nic nowego i jeszcze sztucznie wszystkie wydarzenia są przedłużane. Schemat i szybko zaczyna wiać nudą. Ja nie polecam:(
100h? za długo! :) nie będę tego przechodził, wolę NvN i risen :P
Tytusinski środa, 02 grudzień 2009r.
W pełni się zgadzam z autorem tego tekstu ,no może poza opinią o stronie dźwiękowej gry, wg mnie też z tym elementem nie jest najlepiej, poza walka jest cicho (może jakieś dźwięki środowiskowe są, ale mój xbox jest już tak szumi, że ja nic nie słyszę;)
Dużo spodziewałem się po tym tytule, stanowczo za dużo. Gram już 40 godzin, ale to raczej z rozpędu, nie sądzę, żebym tą grę ukończył, tak mi już zbrzydła.
Grafika jest nierówna. O ile we wnętrzach (budynki, itp.) jest całkiem ok, to świat zewnętrzny reprezentują sobą standart sprzed kilku lat co najmniej.
No i rzeczywiście najfajnieszym momentem fabuły jest początkowa bitwa z Mrocznymi pomiotami, w której ginie król Cailan. Potem jest tylko co raz bardziej nudno.
Gram w wersję na xboxa, wersja na PC-ta dostaje chyba trochę wyższe oceny.
mibade środa, 02 grudzień 2009r.
No nie wiem jaki recenzujący miał komputer, bo na moim śmiga jak ta lala... Pentium DC 1.6 ( OC: 2.66 ) 4 GB RAM G9600GT a to przecież żaden potwór... i full detal:)
Czerkoś środa, 02 grudzień 2009r.
Dziwne że gra zbiera wszedzie bardzo wysokie oceny a wszedzie tylko niezadowoleni gracze. EA sypnęło kasy recenzentom ;)? 7/10 tutaj to chyba najniższa ocena dla tej gry jaką widziałem. Osobiście nie grałem ale widziałem jak grał kumpel gdzies po 20 godzinie i nie powaliło mnie to na kolana. Do mojego ulubionego obliviona nie ma co porównywać nawet.
pyx czwartek, 03 grudzień 2009r.
Co gracz, to opinia. Ja spotkałem się z różnymi reakcjami. Jednym gra się nie podoba, inni są zachwyceni i porównują ją do Baldura czy Planescape Torment. Mi gra przypadła do gustu, bo naprawdę bardzo blisko jej do wymienionych tytułów. Grafika w takich grach to drugorzędna sprawa, a fabuła i postaci mogą się podobać. System walki też na bardzo duży plus. Na liczniku mam 30h, ale robię wszystkie sidequesty, które znajdę, więc przede mną pewnie jeszcze wiele godzin rozgrywki. 7 to surowa ocena, 9 wzwyż byłoby przegięciem. Ja daję jej 8.5, bo to naprawdę ciekawa i przyjemna gra.
x czwartek, 03 grudzień 2009r.
Gram w DA, ale niezabardzo przypadla mi do gustu. Mam wrazenie, ze dialogi sa bardzo proste, ze sa jak by na sile... w ogole ta cala historia wydaje mi sie taka na \"sile\". Nowa gra w porownianiu do MASSEFFECT odstaje od niej na kilometr! Pod wzgledem wizualnym, pod wzgledem dzwiekowym, pod wzgledem rozbudowania dialogow i wiele wiele innych... Gra najslabsza nie jest i mysle, ze ja przejde, ale w OGOLE nie spelnila moich oczekiwan... ;/
A te oceny to ktoś z rękawa brał czy co ???
Pokarzcie mi lepszą grę !!! Nie ma takiej!!!
Dragon Age to numer 1 roku 2009.
Jak czytam takie recenzje to nie chce mi się z wami gadać.
Brawo Bioware !!! lepszego prezentu na gwiazdkę nie mogłem sobie wymarzyć.
dziękuję.
Reptile sobota, 02 styczeń 2010r.
Chłopie przeczytałeś tekst? Zostały przedstawione w nim konkretne argumenty, jakimi autor się kierował wystawiając takie a nie inne noty. Odpowiadaj kontr-argumentami a nie \"ale mi się podoba więc powinno być 9!\". Każda recenzja to subiektywna ocena autora a jeśli nie chce ci sie czytać bo nie zgadzasz się z jedną oceną to w takim razie nie powinieneś czytać żadnego serwisu bo nigdy nie będzie tak że wszystkie recenzje będą ci pasowały.
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!