Onlygames.pl | Serwis Konsolowy, recenzje gier, konsole | PlayStation 3, Xbox 360, Wii, PSP, 3DS, DS, PS2, strona o konsolach
Zdjęć w galerii: 9710
Ilość wiadomości: 5936
Ilość artykułów: 1453

Gardening Mama - recenzja

DS
Gardening Mama - recenzja

Cooking Mama była jedną z tych pierdółkowatych gierek, które dobrze przyjęły się na rynkach poza Japonią. No, przynajmniej na tyle dobrze, by twórcy zdecydowali się na wydanie sequela. Obie części zdobyły sobie sporą popularność - za pomocą kilku ruchów stylusem mogliśmy wraz z tytułową mamuśką przyrządzić najbardziej smakowite dania, niezależnie od umiejętności kulinarnych. Twórcy postanowili kuć żelazo póki gorące i tak oto na rynku wylądowała Gardening Mama - tym razem Gracz ma zabrać się więc za zarządzanie ogrodem, a więc sadzenie kwiatków, czy zbieranie owoców.

Jeśli lubisz czytać na początku recenzji o fabule danego tytułu to muszę Cię zawieść - nie bardzo coś takiego jak fabuła w Gardening Mama występuje. Może to jednak i dobrze? Kto by w końcu zwrócił uwagę na kolejną infantylną historię, która by raczej tylko denerwowała niż zachęcała do dalszej gry... Mamuśka wpadła sobie na pomysł urządzenia własnego ogrodu, w którym z pomocą Gracza posadzi masę różnych kwiatów, a oprócz tego ma się tu znaleźć pełno warzyw i owoców. Rozgrywkę można opisać tak, że mamy tu prawie to samo co w Cooking Mama, tylko że kuchnię zastąpił ogród, a odpowiednikami noża i widelca są teraz konewka i łopatka:). Oczywiście upraszczam tutaj mocno, ale jeśli spojrzeć na same minigry, to sposób ich pokonywania naprawdę nie jest niczym nowym.



Interfejs zmienił się na tyle, że teraz nie wybiera się kolejnych wyzwań z listy w menu. Najpierw trzeba wybrać część ogrodu, w którą Gracz chce się udać. W jednej części mamy kwiaty, w innej warzywa, a jeszcze gdzieś różnego rodzaju owoce. Po wybraniu interesującej opcji, można poruszać się po ogrodzie przy widoku z góry i w ten sposób udać się w miejsce gdzie rosną np. róże i zająć się ich pielęgnacją. Tym razem od startu do efektu końcowego dzieli Gracza jednak znacznie więcej niż w Cooking Mama. Tam mieliśmy do czynienia z serią kilku minigierek, które przechodziło się za jednym razem i danie było gotowe. Tutaj każda mała czynność to już seria kilku różnych zadań do wykonania. Przeważnie zaczyna się od wysiania nasion, a więc jedno zadanie to otworzenie paczki z nasionami i przesypywanie ich na rękę (nie należy za mocno sypać, by się przypadkiem nie zmarnowały, a innym razem na przykład wiatr może je zdmuchnąć). Drugie zadanie to robienie dołków w ziemi i wsypanie w nie nasion, a na koniec wszystko trzeba podlać. Często niektóre czynności nie będą miały wiele wspólnego z rzeczywistością, więc przykładowo podlewając kwiaty będziemy musieli zakreślać odpowiednie figury, a innym razem zdmuchnąć chmury by pozbyć się deszczu. Trzeba jednak cały czas pamiętać, że to tylko gra i autorzy dość luźno trzymają się w niej prawdziwych zasad ogrodnictwa.



Każda z wykonywanych czynności to nic skomplikowanego - raptem kilka ruchów stylusem. Gra jest więc bardzo prosta i może być bardzo dobrą propozycją dla dzieci. Trochę szkoda tylko, że dostajemy tak oszczędne instrukcje przed wykonaniem danej czynności. Przez to podchodząc do niej za pierwszym razem nie za bardzo wiadomo czego się spodziewać - takie podchodzenie na żywioł może zaowocować jakimś błędem albo opóźnieniem w wykonaniu danego zadania. Jeśli więc ktoś miałby ochotę wymasterować tę pozycję (za każdą minigierkę przyznawana jest Graczowi określona ilość punktów), to nie obędzie się bez powtarzania tego samego. Jest to o tyle uciążliwe, że jeśli pomylimy się przy sadzeniu nasion, a jesteśmy już prawie pod koniec pielęgnacji roślinki, to trzeba będzie zaczynać wszystko od początku by poprawić swoje wyniki. Zresztą już bez tego gra potrafi znudzić, bo choć do wypielęgnowania jest dużo różnych typów roślin, owoców i warzyw, to minigierki szybko zaczynają się powtarzać i polegać na tym samym. W rezultacie Gracz już po dwóch-trzech godzinach gry ma wrażenie, że widział już wszystko.



Jak już wspominałem, za każdą czynność zdobywa się punkty, a ich ilość zależy nie tylko od poprawnego wykonania zadania, ale też od czasu w jakim się to zrobi. Za wykonanie czegoś w połowie wyznaczonego limitu dostaje się prezent w postaci na przykład dekoracji do ogrodu. Nie bez powodu twórcy tak zmienili interfejs, by osoba grająca miała się teraz poruszać po ogrodzie - zdobyte dekoracje można umieścić w dowolnym miejscu swojej działeczki, by trochę uatrakcyjnić jej wygląd. Podobnie jest z postacią tytułowej mamy - nic nie stoi na przeszkodzie, by trochę zmienić jej wygląd dzięki zdobytym ubrankom. Jest to zrobione ewidentnie pod dzieci, bo nie wyobrażam sobie by ktoś dorosły miał się bawić takimi pierdółkami.

Styl graficzny nie mógł się zmienić od czasu Cooking Mama i nie zmienił się. Gra jest słodka, kolorowa i ma cieszyć. Postacie i całe środowisko gry wyglądają jak ręcznie malowane, trochę tu czuć rękę Japończyków, ale czy to przeszkadza? Nie jestem takiego zdania, choć na pewno przeciwnicy takiego stylu będą mieli swoje zdanie. Procesor DS-a na pewno przy tej grze się zbytnio nie wysila, ale i tak wyglądające produkcje są potrzebne - przede wszystkim otwierają się one wtedy na najmłodszych odbiorców, a i zawsze można się trochę uwolnić od wszechobecnych polygonów. Nietrudno się domyślić, że muzyka spełnia podobne zadanie co grafika - jest wesoła, skoczna i cukierkowa. Można to lubić albo z miejsca wyłączyć głośniki.



Cały czas podkreślam tę łagodność i prostotę rozgrywki, bo i też chcę zwrócić uwagę na to, że jeśli kupować Gardening Mama to raczej właśnie tylko dla swoich pociech. To nie jest tak, że dorosły Gracz nie ma prawa w to grać - po prostu GM szybko staje się dla takiego wymagającego odbiorcy nudna i to nie tylko przez niewielką różnorodność minigier, ale przede wszystkim przez bardzo niski poziom trudności. Początkowo można się bardzo dobrze bawić, ale dość szybko można zdać sobie sprawę, że ten tytuł nie stanowi żadnego wyzwania, a gdzie ma być zabawa kiedy nic nie sprawia najmniejszych trudności? Stąd głównie taka, a nie inna ocena. Trzeba jednak pamiętać, że zupełnie inaczej na taki tytuł mogą spojrzeć najmłodsi.

Marcin "Sarge" Skierski

5
Oryginalność
Pomimo zmiany tematyki gra dalej opiera się na znanych zasadach z Cooking Mama. Szybko też zaczyna trącić schematami...
7
Grafika
Słodka, kolorowa, ręcznie rysowana grafika - nic co by zachwycało, ale przyjemnie się na takie gry patrzy.
6
Dźwięk
Cukierkowa muzyka i komentarze tytułowej mamy mogą trochę drażnić, ale generalnie spełnia swoje zadanie - taki charakter tego tytułu.
6 Grywalność
Może wciągać głównie na początku, bo szybko w rozgrywkę wkrada się nuda spowodowana powtarzającymi się minigrami.
7 Żywotność
Każda z minigierek jest króciutka i trwa dosłownie po parę sekund, ale jest tego całkiem sporo do zaliczenia - o ile znajdzie się motywację...
6 Ocena końcowa
Kolorowa, cukierkowa, ale też bardzo prosta i dość schematyczna - nikogo poza dziećmi na dłużej więc raczej nie przyciągnie.
Strona: [1]        
Dodaj komentarz
do tego artykułu
Komentarzy: 0
Twój kod:
(Przepisz w odpowiednie pole)
Nick*:
E-mail:
Kod*:
Treść*:
* - pola wymagane.
Brak komentarzy

UID: 415
Tytuł:

Gardening Mama

Developer: Cooking Mama Ltd.
Gatunek: zręcznościowa
Data wydania:
EUR: 01/05/09
USA: 31/03/09
JAP: 19/03/09
Poziom trudności:
bardzo niski (1/5)
Gardening Mama
Gardening Mama
Gardening Mama
6

Interesują cię inne formy reklamy? Sprawdź TUTAJ.

Launch PS Vita pod koniec roku, a Nintendo obniża cenę 3DSa. Na którą z konsol się zdecydujesz?
13 %
Łączna ilość głosów: 5991




 

Strony zaprzyjaźnione

- ZOBACZ TUTAJ              
Kana³ RSS
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości
lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!