
Zmieniono też cały sposób poruszania się po świecie Lego. W "jedynce" była to jedna wielka lokacja, która pełniła rolę huba. Tutaj takich poziomów bazowych jest więcej - jeden dla pierwszych trzech filmów oraz kolejne dla każdego ważniejszego rozdziału z "Królestwa Kryształowej Czaszki". Efekt jest taki, że bardzo łatwo się tu zgubić. Wielokrotnie zastanawiałem się, gdzie powinienem się udać, by po prostu kontynuować główny wątek przygodowy. Przydałaby się jakaś mapa, czy coś w rodzaju GPS-u, bo małe strzałki wskazujące wejście do pożądanej lokacji to trochę za mało (levele bazowe są sporych rozmiarów). Możecie mi wierzyć, że to frustrujące błąkać się bez celu przez 10-15 minut tylko po to, by znaleźć wejście do kolejnego etapu.
Nowością jest tu opcja 'Level Creator'. Wszystkie przedmioty, które zawarto w grze są tu dostępne, więc można bez większych problemów zbudować sobie krótkie etapy. Można też opuszczać bądź podnosić podłoże, ale mimo wszystko cały program nie daje dużych możliwości - nigdy nie stworzycie levelów na miarę tych dostarczonych przez twórców. Poza tym bardzo dużym zawodem jest to, że nie można dzielić się swoimi kreacjami online. Bardzo dziwna decyzja autorów.
Oprawa graficzna w pozycjach z serii Lego... nigdy nie należała do wybitnych. Developer postanowił, że stworzy silnik, który będzie mógł być wykorzystany na każdej z możliwych platform. Efekt jest taki, że niezależnie czy odpalicie grę na Xboxie 360 / PS3 czy też Wii / PS2 lub PSP, wszędzie będzie prezentowało się to bardzo podobnie. I o ile na maszynkach starszej generacji jest to bardzo dobry poziom, tak na najnowszych systemach jest już tylko dobrze (ostrzej, ale widać korzenie w poprzedniej generacji). Dźwięk jest w porządku, choć ludziki Lego nie odzywają się - można usłyszeć jedynie pomruki lub westchnięcia, bo całą robotę w przekazywaniu kolejnych scen odgrywa tu świetna gestykulacja. Oczywiście możecie liczyć na muzykę znaną z filmów, ale trudno, by było inaczej.
Rok temu, przy okazji recenzji Lego Batman napisałem: "szkoda, że autorzy stoją w miejscu i nie rozwijają swojej serii - naprawdę, najwyższa pora na poprawki i jakieś zmiany, bo ile można żerować na tym samym silniku i modelu rozgrywki? Wolę poczekać trochę dłużej niż za niecałe pół roku dostać kolejną produkcję opartą na kolejnym kinowym hicie, która nic sobą nie wniesie." - podsumowanie to pasuje idealnie także do Lego Indiana Jones 2. Teraz wprawdzie czekaliśmy nieco dłużej na kolejną odsłonę serii, ale raczej nie usprawiedliwia to developera.
Doskonale zdaję sobie sprawę, że seria się sprzedaje i twórcy pewnie boją się radykalnych zmian, by nie zniechęcić fanów, ale potrzebny jest tu jakiś powiew świeżości. Komu w takim razie mogę polecić ten tytuł? Tylko największym fanom pierwszej części. Jeśli bowiem nie graliście jeszcze w Lego Indiana Jones, dużo bardziej opłacalną inwestycją jest zakup właśnie "jedynki", którą obecnie można dostać za grosze. "Więcej tego samego" w przypadku sequela to trochę za mało, by bez zastanowienia pognać do sklepu po swoją kopię.
Rafał "Baron Ski" Skierski