
Tradycyjnie elementem, do którego można się najbardziej przyczepić, jest walka. Podobnie jak w LEGO Star Wars, także tutaj nie jest to najmocniejszy element gry – walczy się dość topornie i na dłuższą metę system pojedynków jest frustrujący. Nie zapominajmy, że w produkcji na podstawie Gwiezdnych Wojen niemal wszystkie postacie dysponowały jakąś bronią (blasterem, mieczem świetlnym etc.). Tutaj niestety nie ma tak dobrze, więc często trzeba okładać się na gołe pięści. Można wprawdzie podnieść broń, którą wcześniej trzymali przeciwnicy, ale starcza ona tylko na kilka strzałów i znika. Najgorsze są momenty, gdy wyskakuje kilku oponentów naraz z jakimiś pistoletami, czy karabinami – po prostu nie sposób uniknąć oberwania. Niby system zabawy skonstruowano tak, że ilość żyć jest nieskończona, ale każda porażka oznacza odjęcie pewnej liczby punktów od wyniku końcowego, co będzie szczególnie denerwujące dla tych, którzy lubią z gier wyciskać wszystko. Prawda jest taka, że walk powinno być po prostu mniej – grało by się zdecydowanie fajniej i z mniejszymi nerwami. LEGO Indiana Jones spokojnie obroniłby się samymi świetnymi zagadkami i klimatycznymi poziomami.
Jeśli już przełkniecie walkę, czeka Was sporo dobrej zabawy. Czego jak czego, ale żywotności kolejnym produkcjom z LEGO w tytule odmówić nie można. Twórcy dostarczyli 18 poziomów (po 6 na każdy z trzech filmów), a na najlepszych czekają jeszcze trzy kolejne, z początku ukryte levele. Przejście każdego z etapów zabiera jakieś 20-30 minut, choć możecie być pewni, że przynajmniej w kilku momentach zatniecie się na jakiś czas, bo niektóre zagadki potrafią zajść za skórę. Spokojnie można więc przyjąć, że przejście całej gry zajmuje około 9-10 godzin, choć tak naprawdę jednokrotne zaliczenie LIJ to dopiero początek dla największych hardcore’owców. Bardzo fajnie zrealizowano tzw. Barnett College, czyli bazę wypadową, z której można przenosić się do kolejnych poziomów, oglądać posiadane trofea, odkryte filmiki, czy wreszcie kupować ukryte ludziki. Każdy level aż kipi od sekretów, których nie da się odkryć za pierwszym razem. Często wymagane jest wybranie odpowiedniej postaci i dzięki opcji Free Play powrót do wcześniej niedostępnych sekcji, które teraz staną otworem dzięki nowemu bohaterowi. To jest naprawdę głęboki i pełen niespodzianek tytuł, który można wałkować przez długie tygodnie, a i wówczas zapewne nie odkryjecie jeszcze wszystkiego.
Najnowszą produkcję Traveller’s Tales sprawdzałem na niemal wszystkich możliwych platformach. Posiadacze najmocniejszych maszynek (PS3 / X360) muszą przyjąć do wiadomości, że – podobnie zresztą jak w przypadku wcześniejszych LEGO Star Wars – gra została przygotowana tak, by bez problemu mogła pójść także na starszych systemach. Co za tym idzie, oprawa graficzna to tak naprawdę poziom PS2, a na najnowszych konsolach można jedynie nacieszyć oczy wyższą rozdzielczością i ultrapłynną animacją w 60 klatkach na sekundę (detali niestety nie przybywa). Mimo wszystko i tak prezentuje się to bardzo schludnie i może się podobać – wszystko dzięki rewelacyjnej animacji ruchów lego-ludków, klimatycznym poziomom i zabawnym scenkom przerywnikowym. Wersje dla Wii oraz PlayStation 2 prezentują zbliżony, wysoki zresztą jak na możliwości tych maszynek, poziom. Bardzo dobrze wygląda również edycja na PSP, choć oczywiście w tym przypadku musicie liczyć się z teksturami w niższej rozdzielczości i okazjonalnymi spadkami fps-ów.
LEGO Indiana Jones nie jest może kamieniem milowym w stosunku do poprzednich części LEGO Star Wars, ale dzięki kilku poprawkom, świetnym poziomom i dużej dawce humoru pozostaje tytułem zdecydowanie godnym polecenia. To jedna z takich pozycji, w którą będą świetnie bawić się gracze w każdym wieku, jak to się mówi „od lat 5 do 105”. Obojętnie czy jesteście fanami duńskich klocków, czy też mile wspominacie filmy ze słynnym archeologiem w roli głównej, powinniście najnowszą produkcję od Traveller’s Tales sprawdzić. Polecamy.
Rafał „Baron Ski” Skierski