Kolejne produkcje związane z LEGO to ostatnimi czasy najważniejsze tytuły w katalogu studia Traveller’s Tales. Fajnie, że znaleźli się ludzie, którzy są w stanie zaprojektować udane tytuły bazujący na fenomenie najpopularniejszych na świecie klocków (w przeszłości było z tym bardzo różnie). Ostatnio wałkowaliśmy dwie części LEGO Star Wars, które były w naszej opinii bardzo udane, a teraz przychodzi pora na LEGO Indiana Jones: The Original Adventures, bazujący na trzech pierwszych filmach ze słynnym archeologiem w głównej roli: Poszukiwacze zaginionej Arki, Indiana Jones i Świątynia Zagłady oraz Indiana Jones i Ostatnia Krucjata.
Jeśli mieliście okazję zagrać w LEGO Star Wars, w najnowszej produkcji od Traveller’s Tales poczujecie się jak ryba w wodzie. Najprościej byłoby napisać, że dostaliśmy po prostu więcej tego, co doskonale już znamy, tylko w nowych realiach. Na szczęście twórcy zadbali o to, by przygody legowego Indiany Jonesa w wyraźny sposób różniły się od epizodów związanych z Gwiezdnymi Wojnami. Mnie osobiście w LEGO Star Wars denerwowało trochę zbyt duże nastawienie na walkę – zagadek wprawdzie nie brakowało, ale bardzo dało się też odczuć, że autorzy nakazują nam wybijanie kolejnych oponentów i rozwalanie wszystkich obiektów, jakie tylko się da. Walka nie była najmocniejszym elementem tego tytułu, więc niektórych zniechęcała od zagłębiania się w dzieło wspomnianego developera. Na szczęście w LEGO Indiana Jones dużo większy nacisk położono już na łamigłówki, wykorzystywanie umiejętności konkretnych lego-ludków i współpracę między sobą. W dużo większym stopniu tytuł ten przypomina więc platformówkę z licznymi puzzle’ami i okazjonalnymi prostymi pojedynkami niż schemat wałkowany do tej pory.
Jak już wspomniałem na początku, omawiana produkcja umożliwia nam rozegranie epizodów nawiązujących do trzech filmów ze słynnym poszukiwaczem przygód, które mieliśmy okazję oglądać na srebrnych ekranach na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Fani błyskawicznie rozpoznają charakterystyczne sceny oraz lokacje, a przy okazji będą mile zaskoczeni widząc poszczególnych bohaterów w postaci klocków LEGO. Oczywiście developer nie bazował w 100% na kinowych pierwowzorach i dodał wiele od siebie (choćby większą ilość zagadek w Świątyni Zagłady), ale gwarantuję, że wszelkie bonusy trzymają poziom i na pewno nie zawiedziecie się na nich.
Cała zabawa polega jak zwykle na wykorzystywaniu umiejętności wszystkich dostępnych postaci. Z początku twórcy udostępniają z reguły tylko dwóch bohaterów (pomiędzy którymi można się naturalnie przełączać), ale z czasem przyjdzie Wam sterować nawet trzema różnymi lego-ludkami. Każdy z nich ma naturalnie oddzielne umiejętności, z których trzeba w umiejętny sposób korzystać. Indy oczywiście ma zawsze pod ręką charakterystyczny bicz, dzięki któremu może przeskakiwać większe przepaście niż pozostałe postacie. Kobiety mogą tymczasem wyżej skakać, czy choćby krzyczeć tak głośno, by rozbić wybrane szklane obiekty, natomiast mniejsze ludziki LEGO bez problemu zmieszczą się we wnękach, które są niedostępne dla pozostałych bohaterów. Chodzi w tym wszystkim o to, by wykorzystywać umiejętności wszystkich dostępnych postaci i pomagać sobie nawzajem. Dobrym dodatkiem są też liczne narzędzia, które są porozrzucane na planszach (łopata, klucze, dynamit) – może podnieść je i używać dowolny ze sterowanych przez nas lego-ludków, co ułatwia nieco całą sprawę. Warto dodać też, że poszczególni bohaterzy mają też pewnego rodzaju fobie. Tytułowy archeolog dla przykładu boi się węży – przechodząc obok nich zakrywa odruchowo oczy, więc trzeba ruszyć mu na pomoc inną postacią.
Dwie odsłony LEGO Star Wars rewelacyjnie sprawdzały się w trybie kooperacji i nie inaczej jest także tym razem. Drugi gracz może w każdej chwili dołączyć do zabawy – wówczas oczywiście przepada możliwość przełączania się między postaciami (chyba, że w danym poziomie mamy do dyspozycji więcej niż dwa ludziki). Całość przebiega wtedy wprawdzie bardzo podobnie do modelu zabawy, jaki ogląda się w trybie dla jednego gracza (drugim bohaterem steruje wtedy konsola), ale zawsze przyjemniej jest przechodzić z grę z drugą osobą u boku i wymieniać uwagi na temat kolejnych zagadek. Oczywiście w każdej chwili kolega może również się odłączyć, więc nie ma konieczności przechodzenia całości od początku do końca we dwójkę. Rozczarowujący dla co niektórych może być brak co-opa online – przynajmniej w wersjach dedykowanych PS3 i Xboxowi 360 tryb ten powinien się znaleźć.
Narzekać nie będziecie za to na pewno na poziom zagadek, klimat kolejnych poziomów i nawiązywanie do momentów doskonale znanych z filmów. Twórcy perfekcyjnie oddali w swojej grze trzy wspomniane kinowe dzieła i nie poskąpili charakterystycznych akcji. Jest więc ucieczka przed kulą, rozwiązywanie kolejnych łamigłówek w świątyni, świetnie zrobione (i wcale nie „siłowe”) pojedynki z bossami, czy wreszcie przejażdżka wózkami kolejki minowej. Atrakcji nie brakuje, a rozgrywka choć bardzo podobna do tego, co oglądaliśmy w LEGO Star Wars, wydaje się lepiej wyważona i po prostu serwuje ciekawsze i bardziej przemyślane sekcje. Nie wspominam już nawet o scenkach przerywnikowych, które jak zwykle są genialne. Twórcy znowu pokazali na tym polu swoją klasę, bo przecież ludziki LEGO nie mówią, a jednak praktycznie wszystkie cut-scenki tryskają humorem i z wielką przyjemnością się je ogląda.