Onlygames.pl | Serwis Konsolowy, recenzje gier, konsole | PlayStation 3, Xbox 360, Wii, PSP, 3DS, DS, PS2, strona o konsolach
Zdjęć w galerii: 10312
Ilość wiadomości: 6209
Ilość artykułów: 1478

Need for Speed: Undercover - recenzja

PlayStation 3Xbox 360PC
Need for Speed: Undercover - recenzja

Seria Need for Speed zabrnęła nieco w ślepą uliczkę. Zeszłoroczna część – ProStreet – próbowała coś zmienić w tej skostniałej marce, wprowadzić nowy styl rozgrywki, podejść do tematu w trochę inny, bardziej symulacyjny sposób. Gra nie była wprawdzie zła, ale zupełnie inna niż poprzednie odsłony. Dotychczasowi fani odwrócili się od NFS-a, więc koncern Electronic Arts uznał, że trzeba wrócić do korzeni. Model jazdy również był zbyt trudny, więc na zebraniu uznano najwyraźniej, że pora dostarczyć nam coś dużo prostszego – coś, z czym bez problemu poradzą sobie także niedzielni gracze. Jeśli jeszcze nie wywnioskowaliście tego, co chcę Wam przekazać, to napiszę to sam – Need for Speed znowu poszedł w dziwną, tym razem bardzo „casualową” stronę. Niestety, nie wyszło mu to na dobre.

Undercover rozgrywa się fikcyjnej metropolii Tri-Bay City, podobno inspirowanej Vancouver. Łącznie ponad 80 mil dróg i autostrad. Miasto, jak zwykle zresztą w przypadku „otwartych” części NFS-a, podzielono na trzy części, z których na początku dostępna jest tylko jedna. Wcielacie się w gliniarza, który ma za zadanie przeniknąć do gangu ulicznego podejrzewanego o kradzież aut w kilku różnych państwach. Fabułę przedstawiają filmiki, w których udział wzięli prawdziwi aktorzy – niczym w NFS Most Wanted lub Carbon. Tym razem gwiazdą jest niejaka Maggie Q, czyli Margaret Denise Quigley (1979), najbardziej znana z takich filmów jak Mission: Impossible III (wcielała się w rolę Zhen Lei) czy Szklana Pułapka 4.0 (Mai Linh). To ona będzie instruowała Was, czyli gliniarza pracującego pod przykrywką, co robić i kim są poszczególne osoby z gangu. Trzeba przyznać, że wykonała swoją robotę dobrze, czego nie można absolutnie powiedzieć o pozostałych aktorzynach. Nie wiem skąd developer ich dorwał, ale domyślam się, że lepiej zagrałaby co druga osoba wzięta z ulicy. Wybrane postacie są po prostu śmieszne i nawet nie ocierają się o granicę kiczu. Przekraczają ją. Najczęściej pomiędzy wyścigami można obejrzeć dwa króciutkie filmiki – jeden z Maggie Q (jeszcze zjadliwy), a drugi z bandą kretynów, mającą niby udawać groźny międzynarodowy gang. W ogóle cała historyjka jest tania do bólu – bardzo przewidywalna i nudna, można spodziewać się co w danej chwili zostanie odegrane. Twórcy mogli się trochę bardziej wysilić niż oddawać nam w ręce kolejną baśń o tym, jak to trzeba pokonywać kolejnych członków gangu, by zdobywać szacunek. Mieliśmy już z tym do czynienia nie raz i nie dwa.



Po ProStreet wszyscy chcieliśmy powrotu do otwartego miasta w kolejnej części. No i dostaliśmy. Problem tylko w tym, że w międzyczasie ukazał się świetny Burnout Paradise, który wyznaczył już pewien standard, a przecież ledwie kilka tygodni temu pojawił się także bardzo dobry Midnight Club: Los Angeles od Rockstar. Czy NFS Undercover ma w porównaniu z wcześniej wymienionymi tytułami jakiekolwiek szanse? Nie, stanowczo nie. Niby dostaliśmy otwarte miasto, a tak naprawdę w ogóle tego nie czuć. Czym bowiem powinien charakteryzować się otwarty świat? Ciekawą eksploracją, ukrytymi miejscami, możliwością dojechania do kolejnego wyścigu „na własnych kołach”, no i w końcu poczuciem jeżdżenia po realnym mieście. Tutaj możecie o tym wszystkim zapomnieć. Ruch uliczny jest po prostu śmieszny – od święta po pustych ulicach przejedzie jakiś jeden samochód i to tyle – nie ma poczucia jeżdżenia po wielkiej metropolii, nie ma znaków życia. Każdy powinien czuć, że porusza się po ogromnej aglomeracji, a tymczasem całość sprawia wrażenie wymarłej miejscówki.



Mało tego, w Undercover nie jesteście nawet w stanie dojechać do kolejnego eventu, ponieważ nie ma ich w ogóle zaznaczonych na mapie. Wystarczy wcisnąć „dół” na d-padzie, by przenieść się do najbliższego wyzwania. Można też wcisnąć „górę” i tym samym przenieść się (po denerwującym, kilkusekundowym loadingu) na mapę świata – tutaj widać dostępne eventy, ale jedyne co można, to przenieść się do nich od razu, bezpośrednio. Nie jesteście w stanie dla przykładu wyznaczyć sobie celu, by potem swobodnie dojechać sobie do niego korzystając z sygnału GPS.

W zdecydowanej większości wyścigów trasa jest całkowicie ograniczona bandami. Tory są więc tak naprawdę zamknięte, co całkowicie kłóci się z ideą otwartej metropolii. Po mieście można pojeździć właściwie tylko w przypadku zawodów polegających na gubieniu policji. Jeśli już przy tym jesteśmy, to warto dodać, że gliniarze jakby cofnęli się w rozwoju – dużo łatwiej ich zgubić i nie działają w tak dobry, zorganizowany sposób jak choćby w NFS Most Wanted. Powracają specjalnie oznaczone punkty, po uderzeniu których można łatwo opóźnić „ogon” – przewraca się na przykład jakaś konstrukcja, która powstrzymuje „niebieskich”. Szkoda tylko, że wygląda to jak na dzisiejsze czasy bardzo sztucznie i archaicznie.


"Błagam Was! Zagrajcie to lepiej, bo w OnlyGames po nas pojadą :("


Typami wyścigów twórcy również nie zaskoczyli. Mamy standardowe Sprint (z punktu A do B), Race (wyścig na zamkniętym torze), gubienie policji, Wyprzedzanie (trzeba odskoczyć oponentowi na 300 metrów), tryb polegający na niszczeniu otoczenia i na koniec ucieczce gliniarzom, Kradzież (dojechanie zwiniętym samochodem w jednym kawałku do kryjówki gangu), czy w końcu zmagania na autostradach. Ta ostatnia opcja to teoretycznie nowość w serii. Należy odskoczyć rywalowi mijając o centymetry leniwie przemieszczające się samochody po kilku pasach ruchu – bardzo pomaga tu możliwość zwalniania czasu, bo czasami mija się niedzielnych kierowców praktycznie o centymetry. Całość jest moim zdaniem bardzo przewidywalna i niczym nie zaskakuje. Wszystko widzieliśmy już w poprzednich częściach.



Warto dodać poza tym, że gra jest niesamowicie łatwa, ewidentnie twórcy celują w niedzielnych graczy. Wystarczy w miarę poprawnie jeździć, by nie mieć żadnych problemów z wygrywaniem wszystkich eventów po kolei. Naprawdę jest w tym coś dziwnego, gdy zawody, które trwają maksymalnie 1,5 minuty wygrywa się przewagą ponad dwudziestu sekund. Sztuką jest tu przeciąć linię mety na innym niż pierwsze miejscu. W wygrywaniu pomaga też bardzo łatwy w opanowaniu model jazdy. Pokonywanie ostrych łuków przy dużych prędkościach nie jest tu problemem, no ale cóż... Jak już pisałem, Undercover to tytuł bardzo „casualowy”.

Strona: [1]  [2]      
Dodaj komentarz
do tego artykułu
Komentarzy: 11
Twój kod:
(Przepisz w odpowiednie pole)
Nick*:
E-mail:
Kod*:
Treść*:
* - pola wymagane.
matek_db
środa, 03 grudzień 2008r.
Ja powiem że nie oceniam tej gierki tak źle.. nie jest to może Most Wanted, ale jest lepiej niż rok temu i gra się calkiem fajnie. Grałem na kompie ii być może dlatego nie odczułem tak spadków animacji, dodatkowo wyszły lepszej rozdzielczości tekstury...Ja dałbym mocną 7kę, ale jak to mówi Ski jestem dziwny.. więc oceńcie sami... ;P
Piotrek
czwartek, 04 grudzień 2008r.
Trzeba przyznać że bardzo surowa nota:). Argumentacja jednak mocna. Nie ma po co jeździć po mieście, słabe przerywniki, miasto niczym silent hill:), stare tryby, bardzo ułatwiona rozgrywka. Ja grałem może z godzinke, gra mnie nie przekonała i wyłączyłem. Faktycznie może po burnoucie trochę więcej oczekiwałbym po wyścigach freeroaming.
binio
sobota, 06 grudzień 2008r.
to jest bardzo dobra nota tak słabego tytułu. świetna recka Baron ja zastanawiam się kiedy wreszcie uśmiercą tego krapa! kto to wogóle kupuje? jak można w to grac? chyba niema mniej grywalnej ścigałki jak to ścier.. No ale reklama robi swoje gdzie się nie ruszę to w tv reklamują aż mdło mi się robi
voyanek
sobota, 06 grudzień 2008r.
O znow slysze gadanie ktore tez sie powtarzalo w stosunku do Fify ;] Mam nadzieje ze ktoregos dnia EA sie przebudzi i zafunduje pozadne odrodzenie serii jak nowa fifka 09. Dla mnie NFS obowiazkowa pozycja nawet jesli to crap, ale zawsze cos nowego sie znajdzie, przynajmniej trasy ;d Maniacy serii i tak rusza na ten tytul, a niedzielni gracze omina go szerokim lukiem...
binio
sobota, 06 grudzień 2008r.
\"/niedzielni gracze omina go szerokim lukiem.../\" - ups no nie wiedziałem że jestem niedzielnym graczem hehehehe albo inaczej niszu nie tykam szkoda czasu jeszcze jest w co grywać tą beznadziejna serię ruszają tylko ludziki od pc lub zdesperowani konsolowcy (wyszła na ps2 hahahaha) tak wolałbym miło spędzić czas na powtórkach z przeszłości typu gt3 niż inwestować w taki nisz. Nie darowałbym sobie tak kiepskiej inwestycji
pfff
niedziela, 07 grudzień 2008r.
Warto dodać poza tym, że gra jest niesamowicie łatwa, ewidentnie twórcy celują w niedzielnych graczy. Wystarczy w miarę poprawnie jeździć, by nie mieć żadnych problemów z wygrywaniem wszystkich eventów po kolei. Naprawdę jest w tym coś dziwnego, gdy zawody, które trwają maksymalnie 1,5 minuty wygrywa się przewagą ponad dwudziestu sekund. Sztuką jest tu przeciąć linię mety na innym niż pierwsze miejscu. W wygrywaniu pomaga też bardzo łatwy w opanowaniu model jazdy. Pokonywanie ostrych łuków przy dużych prędkościach nie jest tu problemem, no ale cóż... Jak już pisałem, Undercover to tytuł bardzo „casualowy”. hhaha na poczatku tak jest a pozniej coraz trudniej wiec typek zagral jakies 10 minut i juz pisze ze latwe.. pfff...
Darek
niedziela, 07 grudzień 2008r.
a moze ty jestes za cienki w te klocki ;]? Ja grałem u kumpla na sejwie po połowie gry i (jesli tylko nie popelniło sie głupiego błedu w rodzaju przywalenia w coś) bez problemu wygrywałem. Wiec raczej ty chłopie nie masz skilla a nie pij do recenzenta:)
Ski
niedziela, 07 grudzień 2008r.
Jest coraz trudniej? Chyba nie grałeś w poprzednie części. W porównaniu z nimi krzywa poziomu trudności rośnie bardzo wolno. Nawet w dalszej części gry jest śmiesznie łatwo w porównaniu do końcowych zadań np. z most wanted.
Czerkoś
niedziela, 07 grudzień 2008r.
Seria nfs sie konczy. Taka jest smutna prawda. Po prostreet myślałem że jednak wyciągną wnioski i wrócą do tego co najlepsze w most wanted albo underground a tymmczasem dostaliśmy tak nieudany tytuł. Zagrałem i od początku niezbyt mi się podobało, próbowałem się przekonać na siłe ale nie dałem rady. Sprzedałem na allegro póki jeszcze chodzi za przyzwoitą cenę. Nie polgecam nikomu tej części.
nfsshit
niedziela, 07 grudzień 2008r.
dodam jeszcze do tej recenzji że wersja na ps2 posiada wszystkie powyższe wady a na dodatek brak kilku aut oraz grafa jest tak paskudna ze az odrzuca.otoczenie odrzuca, FURY SĄ TAK BRZYDKIE ZE GDY ZOBACZYLEM W GLOWNYM MENU TEGO PORSCHAKA CHCIALEM WYLACZYC KONSOLE. wygląda dużo gorzej niż most wanted. gliniarze tak tępi ze aby zostać złapanym trzeba samemu się zatrzymać. nawet na przepibytych oponach spokojnie da sie uciec. jedyna innowacja sa te poscigi(my w roli policji) chociaz to tez nie wygląda różowo.ścigani kierowcy nie zachowują sie zbyt inteligentnie i wrecz czekaja na nas. ogólnie mowiac jest to po prostu nieudana kopia genialnego most wanted.tam przynajmniej nie musialem stawać w miejscu aby zostać schwytanym
kacper
poniedziałek, 29 grudzień 2008r.
fajna gierka muj kuzyn w nia gral i przeszedl nia w 5 dni.

UID: 3300
Tytuł:

Need for Speed: Undercover

Developer: EA Black Box
Gatunek: wyścigi
Data wydania:
EUR: 21/11/08
USA: 17/11/08
JAP: 18/12/08
Poziom trudności:
niski (2/5)
Need for Speed: Undercover
Need for Speed: Undercover
Need for Speed: Undercover
5

Interesują cię inne formy reklamy? Sprawdź TUTAJ.

Łączna ilość głosów:




 

Strony zaprzyjaźnione

- ZOBACZ TUTAJ              
Kana³ RSS
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości
lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!