Tematykę westernu podejmowano w grach video wielokrotnie. Osobiście najlepiej wspominam chyba Gun, choć ubiegłoroczny (polski!) Call of Juarez również był całkiem niezły. Wszystkie tytuły cechowało jednak to samo – najczęściej niska żywotność i małe możliwości w eksploracji Dzikiego Zachodu. Kiedy jednak za robotę zabrał się sam Rockstar, wiadomo było, że można spodziewać się gry sandboxowej z prawdziwego zdarzenia. I choć developer napotykał na wiele trudności przy tworzeniu tej produkcji, w końcu udało się ją skończyć, a RDR nie schodzi z list najlepiej sprzedających się gier w Europie i USA. Za chwilę przekonacie się czy zasłużenie.
Głównym bohaterem jest John Marston, którego najważniejszym celem jest – a jakże – zemsta. Poszukuje niejakiego Billa, który (wraz z resztą kumpli) go wystawił i zostawił na pewną śmierć. Marston był w swoim czasie członkiem gangu, ale miał nadzieję skończyć z taką działalnością. Teraz do działania popycha go chęć wyrównania rachunków z dawnymi kolegami a później – jak się okazuje – również troska o rodzinę. Jak to bywa w historiach twórców GTA, fabuła zbyt zawiła nie jest. Ciekawie robi się wprawdzie pod koniec, a tak będziecie mieć do czynienia z przerzucaniem się od jednej osoby do drugiej, by w końcu ktoś naświetlił Wam kierunek najbliższych działań.
Podobieństwa do Grand Theft Auto widać od samego początku. Wystarczy spojrzeć na sposób prowadzenia fabuły, intro, HUD czy w końcu system kontroli. Widać jednak również, że twórcy nie próżnowali przez ostatnie miesiące i wprowadzili małe, acz istotne poprawki. GTA 4 to gra już w wielu aspektach archaiczna jak na obecne standardy, więc konieczne było przemodelowanie wielu elementów gameplayu, nawet jeśli autorzy chcieli na nich bazować. Po pierwsze, Dziki Zachód to nie wielka metropolia, więc trzeba było urozmaicić nam podróże na tyle, byśmy nie nudzili się przemieszczając się na koniu z jednego końca mapy na drugi. Po drugie, trzeba było przemodelować system strzelania, który jak na obecne czasy jest archaiczny do bólu. Oczekiwałem też większej różnorodności zadań niż w ostatnich odsłonach GTA i mniejszej „toporności”. Miło mi zatem donieść, że twórcy spełnili większość obietnic i finalny produkt spełnia oczekiwania.
Zacznijmy jednak od początku. Liberty City w 2008 roku wyznaczyło pewien pułap dla kolejnych gier sandboxowych. W Red Dead Redemption oddano nam do dyspozycji sporych rozmiarów teren z grubsza podzielony na dwa obszary: New Austin oraz Meksyk. To zupełnie inny świat, który w wielu aspektach przewyższa bardziej zurbanizowaną scenerię z GTA. Wystarczy wejść na wysoką górę i podziwiać całe otoczenie, które można eksplorować – lasy, pustynie, kaniony, góry... Gdzieś w tle widać małe wiejskie miasteczko, a na horyzoncie zasuwa pociąg parowy. Bardzo fajne jest tutaj to, że nie ma żadnego dorysowywania i do każdego widocznego miejsca można się dostać. Już same przejażdżki mogą się podobać (klimat dzikiego zachodu daje radę!), ale autorzy starali się nam urozmaicić zabawę jak tylko mogli. W misjach fabularnych często drogę do celu będą urozmaicać rozmowy z kompanami, z których można dowiedzieć się nie tylko o najbliższym zadaniu, ale także co nieco o towarzyszącej osobie. Jeśli z kolei jedziecie sami, co jakiś czas będziecie się natykać na jakieś zdarzenia – np. możecie pomóc bezbronnej osobie, którą napada dwóch uzbrojonych bandziorów albo zostawić ją samą sobie. Jest tu pewnego rodzaju system moralności. W zależności od tego jak się zachowujecie, tak ludzie będą Was postrzegać. I choć nie ma to jakiegoś ogromnego znaczenia dla całej fabuły, to bez problemu możecie do gry podejść przynajmniej dwa razy – za drugim podejmując np. same kontrowersyjne decyzje.
zgadzam sie gra jest troche przereklamowana to nie jest zła gra ale n ie dla kazdego ktoś kto nie ma duzo czasu szybko sie znudzi tymi misjami mozna pograc ale troche za duzo pierdół które usypiaja po paru godzinach
PS2 BUTCHER sobota, 31 lipiec 2010r.
recka dobra , ale nieco 100 lat za murzynami ...
IceMan sobota, 31 lipiec 2010r.
Mnie ta gra w ogóle nie przekonała. To jest bolączka sandboxów. Tylko GTA VC, Crysis, FarCry i inFamous mi się podobały. Wiele misji podobnych, nic się nie dzieje przez co kończe granie na jakiś 70-85% gry bo już nie mam ochoty dalej tego ciągnąć. Tak odbieram gry sandboxowe
Piotrek sobota, 31 lipiec 2010r.
Gra jest spoko chociaż jakis czas temu odłożyłem ją i już nie wróciłem. Musze sie jednak zebrać i ją skończyć bo też tak mniej więcej jestem po połowie, głupio byłoby zostawić ją tak nieskonczoną:). No i podoba mi sie bardziej niż GTA.
ktosik sobota, 31 lipiec 2010r.
\"Wiele misji podobnych, nic się nie dzieje przez co kończe granie na jakiś 70-85% gry bo już nie mam ochoty dalej tego ciągnąć.\"wow idealne okreslenie infamous tyle, ze trzeba dodac szpetna oprawe graficzna i kiepskie misje. odnosnie Red Dead Redemption to gra jest swietna - podobaja mi sie najbardziej losowe eventy naprawde urozmaicaja rozgrywke. przyczepil bym sie tylko do systemu dobra i zla, ktory w tej grze momentami szwankuje. gralem tylko przez pare godzin, ale jak pokoncze juz zaczete gry, ktorych nie skonczylem to do RDR powroce - jesli zdaze sie uwinac przed Halo Reach w co watpie(Sacred 2 na najwyzszym poziomie trudnosci, wszystkie 3 dodatki do Borderlands, ktore wlasnie zakupilem, Dynasty Warriors 6 Empires, Bladestorm do tego jeszcze Overlord i Nier, ktore ledwo co zaczalem niedawno). damn, do premiery Breach na poczatku przyszlego roku chyba nic poza Halo Reach nie kupie.
IceMan sobota, 31 lipiec 2010r.
Coś ci nie pasuje mądralo? Ja już wiem dlaczego przeszedłem te gry, które wymieniłem, a ty nie więc zamilcz przedszkolaku
Piotrek niedziela, 01 sierpień 2010r.
System dobra i zła tzreba traktować raczej z przymrużeniem oka, ja sie przynajmniej tym nie przejmowałem. Gra jest bardzo fajna chociaż oceny 10/10 są przesadzone.
IceMan niedziela, 01 sierpień 2010r.
Dokładnie Piotrek. Wiara powariowała z tymi ocenami. Gdzie to było te 98/100? Bodajże jedna z 1-szych recenzji RDR. Ja nie kupiłem,a le pożyczyłem od kumpla na kilka godzin. Wiedziałem od początku, że będę musiał się nieźle sprężyć, ponieważ nie cierpię westernów :/
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!