Przejdźmy zatem do drugiej części składowej rozgrywki, czyli "walki". Zaraz, zaraz, tu nie ma żadnej walki. Może będzie to lekkim spoilerem, ale muszę to napisać - Harry przez całą grę nie dysponuje jakąkolwiek bronią. Zapomnij o pistolecie, gazrurce, czy innych narzędziach mordu, które wszyscy pamiętamy z poprzednich części. Tak się składa, że w serii Silent Hill walka nigdy nie stała na zadowalającym poziomie - zawsze system był toporny i po dłuższej chwili potrafił solidnie zdenerwować. Jak zatem obeszli to ludzie z Climax? Cóż, zmuszając głównego bohatera do ucieczki! Po zmianie wersji świata na tę alternatywną (w Shattered Memories zamiast rdzawych kolorów, klatek z ciałami i tony posoki mamy swego rodzaju zlodowacenie - świat staje się bardziej mroczny, skuty lodem), trzeba brać nogi za pas. Sekcje tego typu polegają najczęściej na przebiciu się po prostu z jednego miejsca do drugiego, ale nie są to bynajmniej liniowe etapy. O nie! Trzeba mieć tu dobrze rozwiniętą orientację w terenie, bo tutaj dopiero twórcy dają nam dużą swobodę w dotarciu do celu. To w pewnym sensie labirynt z masą drzwi prowadzących we wszystkie strony. Potwory nie dadzą ci spokoju od samego początku i po zobaczeniu głównego bohatera od razu rzucają się za nim w pościg, przy okazji wydając dziwne, przerażające dźwięki. Dysponują całkiem dobrą sztuczną inteligencją, dzięki czemu mogą podążać za Masonem praktycznie przez cały poziom - przeskakują przez dziury w ziemi, wspinają się na murki, przeczołgują się przez wąskie wnęki, przebijają się przez kolejne pokoje... Nie ma lekko. Harry podczas ucieczki może jedynie w wybranych miejscach przewracać np. szafki za sobą, co nieco spowalnia pościg, ale i tak nie stawia to go w uprzywilejowanej sytuacji. Od czasu do czasu można wprawdzie znaleźć flarę, po której zapaleniu główny bohater będzie przez chwilę bezpieczny (przy czym bezpieczny oznacza tu to, że maszkary nie zbliżą się do niego na odległość dwóch metrów), ale to i tak mało - często można tutaj wpaść w panikę i biec w zupełnie innym kierunku niż wypadałoby to zrobić.
Jak to wszystko wyszło? Niestety, dalej ta "walka" jest daleka od ideału. Moim zdaniem sekwencje, w których trzeba sobie radzić z obcymi kreaturami są najsłabszym elementem gry, ba, są chyba jeszcze bardziej toporne i frustrujące niż w poprzednich edycjach Silent Hill. Tam przynajmniej kierowana przez nas postać mogła się w jakiś sposób bronić, natomiast tutaj potwory są tak naprawdę szybsze i bez problemu doganiają bohatera i "uwieszają" się na nim. Należy wówczas odmachiwać kontrolerami w dobrą stronę (co nie zawsze działa), zupełnie jakby chciało się zrzucić takiego aliena, ale i tak szybko zaczyna to wszystko frustrować i drażnić. Pewnie, sekwencje ucieczki są przerażające i pod tym względem trzeba zapisać je na plus, pomysł być bardzo dobry. Niemoc jednak po prostu denerwuje. Fajnie, że etapy tego typu są duże i rozbudowane oraz, że autentycznie można się w nich zgubić - zwłaszcza, że nie ma czasu odpalić mapy, bo cały czas trzeba uciekać. Inna sprawa, że potworów jest po prostu za dużo, są szybkie i błyskawicznie doganiają bohatera, a że dysponują przewagą liczebną, trudno się od nich uwolnić. Po kilku tego typu kontaktach Harry umiera i trzeba powtarzać całą sekwencję od samego początku. Wystarczą dwie-trzy takie powtórki i każdy będzie miał dość. Zamiast strachu pojawia się jedna wielka frustracja. Jeszcze raz powtórzę: pomysł z ucieczką był świetny, ale trzeba było to jakoś inaczej, bardziej przyjaźnie dla gracza zaprojektować. Szybko bowiem można odnieść wrażenie, że walczy się nie z potworami, a z mechanizmami zastosowanymi przez twórców. Aha, no i jeszcze jedno - maszkary występują tylko w jednym typie, tzn. wszystkie wyglądają jakby ktoś zrobił "kopiuj, wklej". Nie licz więc na zachwyty designem monstrów i pomysłowością twórców. Walk z bossami też nie ma, bo... tak jak pisałem, etapy z "walką" to te, w których trzeba uciekać ciągle przed tymi samymi potworami.
Gra więc poważnie minusuje, a to nie koniec problemów. Rozczarowało mnie oprócz tego samo miasteczko i poruszanie się po nim. W akapitach powyżej pisałem o tym, że w alternatywnej wersji świata, tam gdzie trzeba uciekać przed obcymi kreaturami, poziomy są nieliniowe i łatwo się w nich zgubić. Niestety, nie dotyczy to normalnego eksplorowania miasta. Tutaj mamy do czynienia z całkowitą liniowością - można biec tylko tą drogą, którą zaplanowali twórcy, bo wszystkie inne blokują zaspy śnieżne. Wiesz, masz zadanie przedostać się z jednego końca miasta na drugi, a tu okazuje się, że właściwa jest tylko jedna droga - wszystkie inne są poblokowane. Pryska więc czar imitacji realnego świata.
Trudno ocenić tego najnowszego Silent Hill. Z jednej strony mamy naprawdę niezły scenariusz, ciekawy pomysł z portretem psychologicznym gracza, świetną oprawę, dobre zagadki i próbę wybicia się ponad schematy trapiące tę serię. Z drugiej strony, "walka" dalej niestety jest toporna, gra jest krótka i w gruncie rzeczy bardzo liniowa. Podsumowując wszystkie "za" i "przeciw" uważam, że Shattered Memories to bardzo dobry tytuł i taką też notę mu wystawiam. Można było wycisnąć z tego pomysłu więcej i bardziej to wszystko dopracować, ale i tak fani dojrzałych produkcji posiadający Wii nie powinni długo się zastanawiać. W zalewie różnego rodzaju zestawów mini-gierek, nowy Silent Hill jest na wagę złota.
Rafał "Baron Ski" Skierski
PS Gra ukazała się także na PS2 i PSP. Różnice są w sterowaniu. Na PS2 latarką rozświetla się pomieszczenia przy pomocy prawej gałki, na PSP z kolei światło pada samo - nie da się kontrolować latarki. Pomijam już drobne różnice w grafice, bo na wszystkich maszynkach gra prezentuje się bardzo dobrze (na PSP częściej można doświadczyć zwolnień animacji). Zatem - wersje na PS2 i PSP dostają pół oczka mniej. Dzięki sprawnemu wykorzystaniu kontrolerów do Wii, w tej edycji można najbardziej wczuć się w całą historię.
Grafika Sporo wyciska z Wii. Bywają lepsze i gorsze momenty, ale całość wypada jak najbardziej pozytywnie.
8
Dźwięk Akira Yamaoka (odpowiedzialny za muzykę) jak zwykle nie zawiódł. Na plus także voice-acting oraz odgłosy wydobywające się z głośniczka Wii-mote'a.
7
Grywalność Trzyma w napięciu. Ocenę obniżają niestety sekcje z potworami, gdzie gra może mocno sfrustrować.
5
Żywotność 5-6 godzin na pierwsze ukończenie to bardzo mało. Można zagrać wprawdzie po raz drugi, by podjąć inne decyzje i obejrzeć inne zakończenie, ale...
7.5
Ocena końcowa Szkoda, że twórcy nie dopracowali w 100% swojego tytułu, bo mogliśmy dostać jedną z najlepszych odsłon Silent Hill. To jednak i tak bardzo dobry tytuł, warto zagrać.
Silent Hill Shattered Memories kupiłem zaraz po premierze, na PS2. Aktualnie z braku czasu nieco przystopowałem, jednak jestem już w zaawansowanym stadium gry i stwierdzam, że rządzi ;] Mogę się uznać za fana, a przynajmniej za znawcę serii Silent Hill i... lepiej bawiłem się tylko przy drugiej częśći. Polecam !
Mario wtorek, 30 marzec 2010r.
Nie rozumiem dlaczego dyskryminowane są mocniejsze platformy. Mam nadzieję że na E3 zapowiedzą nowego SH na X360 i PS3.
ktosik środa, 31 marzec 2010r.
Mario, nie rozumiem czemu wii mialoby byc dyskryminowane kiedy ten system akurat przynosi profity wydawcom w odroznieniu od ps360 mimo tego, ze sprzeda sie na niej mniej kopii danej produkcji - a roznica jest taka, ze produkcja na wii za 4-7mln$ spokojnie rozchodzi sie w 400-600tysiacach kopii podczas gdy gra za 50+mln$ na ps360 rozchodzi sie zazwyczaj w nieco ponad milionie egzemplarzy na obu platformach razem wzietych(zeby koszta sie zwrocily trzeba sprzedac minimum 1.5-1.8mln kopii zeby zaczac zarabiac na grze).
Mario środa, 31 marzec 2010r.
No tak tylko zobaczymy czy SH:SM na Wii sie twórcom zwróci. Moim zdaniem nie, jak wszystkie dojrzałe gry na tę konsolę:/
ktosik czwartek, 01 kwiecień 2010r.
Mario, jak na razie wszystko sie zwrocilo. tworcy House of the Dead: Overkill w momencie sprzedazy raptem 200 tysiecy kopii wydali oswiadczenie, ze gra przyniosla zyski i chca zrobic sequel(obecnie gra przekroczyla 600tysiecy sprzedanych kopii). No More Heroes rowniez dosc szybko przyniosl zyski, a w momencie sprzedazy 300 tysiecy Suda zrobil ogromna impreze(obecnie gra przekroczyla 500tysiecy kopii i wciaz sie sprzedaje bedac pierwsza gra Sudy 51 na konsolach stacjonarnych, ktora przyniosla zyski zapewniajac sobie rowniez sequel). Resident Evil 4 - 1.7mln kopii, Star Wars Force Unleashed - 1.5mln kopii, kazda czesc Call of Duty, ktore byly portami z ps2(3 i 5) lub 360(4) rozeszly sie w 1-1.5mln kopii(i wciaz sie sprzedaja bez zadnej reklamy i hype\'u, ba wiekszosc ludzi nadal sadzi, ze port 4ki jest crapem, a i tak gra przekroczyla juz 1mln sprzedanych kopii), pierwsze Umbrella Chronicles(zrobione na bazie celowniczka z ps2) - 1.3mln kopii, Red Steel - 1.2mln kopii bedacy wciaz najdrozsza gra stworzona na wii(caly projekt wraz z kampania reklamowa kosztowal niecale 13mln$ co jest niczym jesli sie spojrzy na to, ze samo stworzenie przez dewelopera gry na podstawie filmow na konsolach hd kosztyuje 20mln$ - tyle kosztowaly oba Transformers\'y i Iron Man), port House of the Dead 2 i 3 z dreamcast\'a - 1.2mln kopii, Monster Hunter 3 - 1mln kopii w samej japonii(juz teraz jest najlepiej sprzedajaca sie gra w calej serii jesli chodzi o wydania konsolowe), Mad World - 450tysiecy kopii(a mial podobno 2krotnie mniejszy budzet od Conduit, ktory zwrocil sie juz przy 200 tysiacach kopii), Conduit - 390tysiecy kopii, port Bully z ps2 - 450 tysiecy kopii, Tatsunoko vs Capcom juz teraz stala sie najlepiej sprzedajaca bijatyka z serii VS, a jest tylko odsetek ludzi, ktora wie czym jest Tatsunoko. jedyne gry, ktore nie sprzedaly sie wedlug oczekiwan to kiepski port Dead Rising, Tenchu 4(ktory jest kiepska gra), kiepski port Scarface z psp(ktory juz na psp byl slaba gra ze srednia 55/100), Cursed Mountain(ale to wina braku reklamy i tego, ze gre tworzylo lacznie 20 roznych studiow deweloperskich) i Deadly Creatures, ktory i tak sprzedal sie naprawde niezle jak na to czym ta gra jest(symulator pajaka i skorpiona zmieszany z historia o morderstwie - to raczej nie jest tytul, ktory sprzeda setki tysiecy kopii).
Mario poniedziałek, 05 kwiecień 2010r.
Szczerze mówiąc nie wiem skąd rzucasz te liczby i czy są one zgodne z prawdą. Ale gdyby było tak dobre to No more heroes nie byłoby zapowiadane na mocniejsze konsole i twórcy otwarcie przyznawali że są niezadowoleni z wyników na wii.
ktosik poniedziałek, 05 kwiecień 2010r.
Mario, No More Heroes zostalo wydane na ps360, ale tylko w japonii i to nie dlatego, ze chcial to Suda51(on byl baaaaardzo zadowolony z wynikow sprzedazy), ale dlatego, ze chcial tego japonski wydawca gry z uwagi na gorsze wyniki finansowe i nizsza sprzedaz oryginalnej wersji gry w japonii(port w ogole nie wychodzi poza japonia). co do wynikow sprzedazy to albo sa z vgchartz albo z oficjalnych danych podanych przez wydawce.
Kamillo wtorek, 06 kwiecień 2010r.
Wczoraj zaliczyłem Silent Hill Shattered Memories. Kiedy pojawiły się napisy, cholernie się zdziwiłem. Znaczy to, że gra nie jest zbyt długa... Ale jakoś w recenzjach na to nie narzekali, więc to może mi tak miło zleciał czas ;) Bardzo możliwe, bo nowy Silent Hill jest cholernie wciągający. Perfekcyjna muzyka, świetne zagadki (po raz pierwszy w SH rozwiązałem wszystkie sam, bez zerkania do solucji), przytłaczający klimat, nostalgia i pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji fabuła. Seria chyba wraca na prostą, czekamy na kolejną odsłonę \"Cichego Wzgórza\" ;]
Dla Silent Hill Shattered Memories ode mnie 9 z małym minusem.
Piotrek wtorek, 06 kwiecień 2010r.
W tej recenzji małą żywotność wytknieto. Spójrz na oceniaczke:). Ale poprzednia część którą też grałem na psp także długa nie była.
Kamillo piątek, 09 kwiecień 2010r.
Zapewne masz na myśli Silent Hill Origins. Tę część także ukończyłem (właściwie to zaliczyłem wszystkie poza 1 i 4) i z pewnością stwierdzam, że jest dłuższa. Pzdr ;]
Darek niedziela, 16 maj 2010r.
Ja tam czekam na SH na X360. Oby zapowiedzieli nową część na E3.
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!