Wznowienia są ostatnio bardzo popularne. Developerzy chwytają się sprawdzonych rozwiązań i marek sprzed lat, bo coraz trudniej jest wypromować całkiem nowy tytuł. Wiedzą co robią, bo ilu z Was z utęsknieniem czeka na remake Final Fantasy VII? Ilu z przyjemnością grało w remake'i pierwszych części Tomb Raidera czy Resident Evil? Teraz przyszła pora na najstraszniejszą grę ery PSone, czyli Silent Hill. Od premiery pierwszej części minęło już w końcu 11 lat, choć ja pamiętam bardzo dokładnie gęsty klimat, jaki towarzyszył mi podczas biegania po kolejnych ulicach zamglonego miasteczka. Firma Konami postanowiła odświeżyć swoją serię, która ostatnio poszła bardziej w kierunku akcji, odchodząc od korzeni, czyli mocnego psychologicznego straszenia. Robotę powierzono ludziom z Climax, którzy zresztą na każdym kroku zarzekali się, że Shattered Memories nie będzie remake'em "jedynki", a raczej jej "powtórnym wyobrażeniem". O co chodzi? Zapraszam do recenzji.
Domyślam się, że wielu z Was mogło liczyć na to, że najnowszy Silent Hill będzie w mniejszym lub w większym stopniu odwzorowywał pierwszą część z PSone. Błąd. Okazuje się, że to tak naprawdę zupełnie nowa gra! Jasne, jest tu kilka znanych postaci - policjantka Cybil, główny bohater Harry Mason i jego córka Cheryl, ale lokacje są tak naprawdę zupełnie nowe, system zmagań się z potworami (specjalnie nie piszę "walka", o tym za chwilę) jest nowy, inny jest też alternatywny świat, po którym trzeba biegać. Zacznijmy więc od początku.
Zaczyna się podobnie jak w pierwszym Silent Hill, czyli od wypadku samochodowego. Harry rozbija swoje auto, a po przebudzeniu spostrzega, że zniknęła jego córka, która siedziała na fotelu pasażera. Główny bohater cierpi na zaniki pamięci, ale jednego jest pewien - musi odnaleźć swoją córeczkę, więc zabiera ze sobą podręczną latarkę i rusza przez kolejne ulice zastanego miasteczka w poszukiwaniu bliskiej mu osoby.
Od razu widać, że twórcy postanowili zmienić wiele. Po pierwsze gęstą mgłę zastąpili śnieżycą, co nadało marce odświeżającego wyglądu. Postać widać z perspektywy trzeciej osoby i możesz poruszać się nią poprzez wychylanie gałki w Nunchuku. Wii-mote służy z kolei do rozglądania się, a raczej do kierowania źródła światła latarki, którą Harry ma zawsze przy sobie. Tutaj muszę na chwilę się zatrzymać, by oddać hołd twórcom za znakomity system kontroli. Gra bardzo dokładnie odtwarza ruchy gracza, a latarka rzuca piękne światło na zaciemnione miejsca, których tu nie brakuje. Cała gra światła i cieni to małe mistrzostwo świata, przynajmniej jak na możliwości konsoli Nintendo. Głównym bohaterem steruje się bardzo wygodnie i właśnie tak to powinno wyglądać we wszystkich pozycjach TPP na Wii. Inni developerzy powinni z uwagą prześledzić Shattered Memories.
Gra stara się od samego początku być autentyczna i sprawiać wrażenie realnego świata. Miasteczko pełne jest różnego rodzaju barów, jest hotel, szkoła, doki, przedmieścia, centrum handlowe czy nawet wesołe miasteczko. Jeśli przed oczami stanęły ci tego typu lokacje z pierwszej części Silent Hill, możesz spokojnie wyrzucić je z pamięci. Twórcy w kilku miejscach czerpali inspiracje z "jedynki", ale ich pomieszczenia w ogóle nie przypominają pamiętnych etapów początku serii. Wszystkie budynki, a zwłaszcza ich wnętrza, zostały opracowane z największą dbałością o szczegóły i drobne detale. Nie brakuje zdjęć w ramkach, plakatów, czy tablic ogłoszeniowych, które można sobie obejrzeć i przeczytać - nie ma mowy o umowności, tekstury nie straszą rozmazanymi plamami. Zapomnijcie też o jakichkolwiek loadingach, bo Harry przemierzając kolejne etapy pędzi przez długi czas przed siebie, a jedynymi przerwami są scenki przerywnikowe. Znalazł się jednak minus takiego rozwiązania - przy przechodzeniu przez drzwi, zwłaszcza biegiem, gra potrafi zwolnić, zupełnie jakby trzeba było zmagać się z lagami przy rozgrywce online'owej. Trzeba się do tego przyzwyczaić, aczkolwiek to już nie pierwszy tego typu problem w grach na Wii - konsola nie nadąża z doczytywaniem danych.
Silent Hill Shattered Memories kupiłem zaraz po premierze, na PS2. Aktualnie z braku czasu nieco przystopowałem, jednak jestem już w zaawansowanym stadium gry i stwierdzam, że rządzi ;] Mogę się uznać za fana, a przynajmniej za znawcę serii Silent Hill i... lepiej bawiłem się tylko przy drugiej częśći. Polecam !
Mario wtorek, 30 marzec 2010r.
Nie rozumiem dlaczego dyskryminowane są mocniejsze platformy. Mam nadzieję że na E3 zapowiedzą nowego SH na X360 i PS3.
ktosik środa, 31 marzec 2010r.
Mario, nie rozumiem czemu wii mialoby byc dyskryminowane kiedy ten system akurat przynosi profity wydawcom w odroznieniu od ps360 mimo tego, ze sprzeda sie na niej mniej kopii danej produkcji - a roznica jest taka, ze produkcja na wii za 4-7mln$ spokojnie rozchodzi sie w 400-600tysiacach kopii podczas gdy gra za 50+mln$ na ps360 rozchodzi sie zazwyczaj w nieco ponad milionie egzemplarzy na obu platformach razem wzietych(zeby koszta sie zwrocily trzeba sprzedac minimum 1.5-1.8mln kopii zeby zaczac zarabiac na grze).
Mario środa, 31 marzec 2010r.
No tak tylko zobaczymy czy SH:SM na Wii sie twórcom zwróci. Moim zdaniem nie, jak wszystkie dojrzałe gry na tę konsolę:/
ktosik czwartek, 01 kwiecień 2010r.
Mario, jak na razie wszystko sie zwrocilo. tworcy House of the Dead: Overkill w momencie sprzedazy raptem 200 tysiecy kopii wydali oswiadczenie, ze gra przyniosla zyski i chca zrobic sequel(obecnie gra przekroczyla 600tysiecy sprzedanych kopii). No More Heroes rowniez dosc szybko przyniosl zyski, a w momencie sprzedazy 300 tysiecy Suda zrobil ogromna impreze(obecnie gra przekroczyla 500tysiecy kopii i wciaz sie sprzedaje bedac pierwsza gra Sudy 51 na konsolach stacjonarnych, ktora przyniosla zyski zapewniajac sobie rowniez sequel). Resident Evil 4 - 1.7mln kopii, Star Wars Force Unleashed - 1.5mln kopii, kazda czesc Call of Duty, ktore byly portami z ps2(3 i 5) lub 360(4) rozeszly sie w 1-1.5mln kopii(i wciaz sie sprzedaja bez zadnej reklamy i hype\'u, ba wiekszosc ludzi nadal sadzi, ze port 4ki jest crapem, a i tak gra przekroczyla juz 1mln sprzedanych kopii), pierwsze Umbrella Chronicles(zrobione na bazie celowniczka z ps2) - 1.3mln kopii, Red Steel - 1.2mln kopii bedacy wciaz najdrozsza gra stworzona na wii(caly projekt wraz z kampania reklamowa kosztowal niecale 13mln$ co jest niczym jesli sie spojrzy na to, ze samo stworzenie przez dewelopera gry na podstawie filmow na konsolach hd kosztyuje 20mln$ - tyle kosztowaly oba Transformers\'y i Iron Man), port House of the Dead 2 i 3 z dreamcast\'a - 1.2mln kopii, Monster Hunter 3 - 1mln kopii w samej japonii(juz teraz jest najlepiej sprzedajaca sie gra w calej serii jesli chodzi o wydania konsolowe), Mad World - 450tysiecy kopii(a mial podobno 2krotnie mniejszy budzet od Conduit, ktory zwrocil sie juz przy 200 tysiacach kopii), Conduit - 390tysiecy kopii, port Bully z ps2 - 450 tysiecy kopii, Tatsunoko vs Capcom juz teraz stala sie najlepiej sprzedajaca bijatyka z serii VS, a jest tylko odsetek ludzi, ktora wie czym jest Tatsunoko. jedyne gry, ktore nie sprzedaly sie wedlug oczekiwan to kiepski port Dead Rising, Tenchu 4(ktory jest kiepska gra), kiepski port Scarface z psp(ktory juz na psp byl slaba gra ze srednia 55/100), Cursed Mountain(ale to wina braku reklamy i tego, ze gre tworzylo lacznie 20 roznych studiow deweloperskich) i Deadly Creatures, ktory i tak sprzedal sie naprawde niezle jak na to czym ta gra jest(symulator pajaka i skorpiona zmieszany z historia o morderstwie - to raczej nie jest tytul, ktory sprzeda setki tysiecy kopii).
Mario poniedziałek, 05 kwiecień 2010r.
Szczerze mówiąc nie wiem skąd rzucasz te liczby i czy są one zgodne z prawdą. Ale gdyby było tak dobre to No more heroes nie byłoby zapowiadane na mocniejsze konsole i twórcy otwarcie przyznawali że są niezadowoleni z wyników na wii.
ktosik poniedziałek, 05 kwiecień 2010r.
Mario, No More Heroes zostalo wydane na ps360, ale tylko w japonii i to nie dlatego, ze chcial to Suda51(on byl baaaaardzo zadowolony z wynikow sprzedazy), ale dlatego, ze chcial tego japonski wydawca gry z uwagi na gorsze wyniki finansowe i nizsza sprzedaz oryginalnej wersji gry w japonii(port w ogole nie wychodzi poza japonia). co do wynikow sprzedazy to albo sa z vgchartz albo z oficjalnych danych podanych przez wydawce.
Kamillo wtorek, 06 kwiecień 2010r.
Wczoraj zaliczyłem Silent Hill Shattered Memories. Kiedy pojawiły się napisy, cholernie się zdziwiłem. Znaczy to, że gra nie jest zbyt długa... Ale jakoś w recenzjach na to nie narzekali, więc to może mi tak miło zleciał czas ;) Bardzo możliwe, bo nowy Silent Hill jest cholernie wciągający. Perfekcyjna muzyka, świetne zagadki (po raz pierwszy w SH rozwiązałem wszystkie sam, bez zerkania do solucji), przytłaczający klimat, nostalgia i pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji fabuła. Seria chyba wraca na prostą, czekamy na kolejną odsłonę \"Cichego Wzgórza\" ;]
Dla Silent Hill Shattered Memories ode mnie 9 z małym minusem.
Piotrek wtorek, 06 kwiecień 2010r.
W tej recenzji małą żywotność wytknieto. Spójrz na oceniaczke:). Ale poprzednia część którą też grałem na psp także długa nie była.
Kamillo piątek, 09 kwiecień 2010r.
Zapewne masz na myśli Silent Hill Origins. Tę część także ukończyłem (właściwie to zaliczyłem wszystkie poza 1 i 4) i z pewnością stwierdzam, że jest dłuższa. Pzdr ;]
Darek niedziela, 16 maj 2010r.
Ja tam czekam na SH na X360. Oby zapowiedzieli nową część na E3.
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!