Onlygames.pl | Konsole, Serwis Konsolowy, recenzje gier | PlayStation 3, Xbox 360, Wii, PSP, DS, PS2, strona o konsolach
Ranking graczy Xbox Live / PlayStation Network
Rywalizuj z najlepszymi polskimi graczami na Gamerscore. Rankingi dla posiadaczy Xboxa 360 i PlayStation 3.
Ranking XBL / PSN
Zdjęć w galerii: 7068
Ilość wiadomości: 3719
Ilość artykułów: 1318
Zin Only Games Mag - najnowszy numer
Sega Saturn fan site
PSone fan site
The Legend of Zelda: Spirit Tracks - recenzja DS

Fanów serii The Legend of Zelda można podzielić na dwie grupy. Jedni czekają z niecierpliwością na każdą kolejną część, bo wiedzą, że marka ta gwarantuje zawsze tytuł na najwyższym poziomie. Druga grupa tymczasem narzeka na to, że seria od dawna się nie zmienia i nowe odsłony przynoszą ze sobą jedynie kosmetyczne zmiany w rozgrywce. Po czym, jakże by inaczej, i tak zagrywa się w nową odsłonę. Rzadko zdarza się, by dwie części Zeldy pojawiły się na jednej platformie - przeważnie każda z kolejnych konsol Nintendo dostawała tylko po jednej edycji. Tym razem twórcy zdecydowali, że dostarczą dla DS-a sequel ciepło przyjętego Phantom Hourglass, i to zaledwie dwa lata po premierze oryginału. Czy wprowadzono na tyle dużo zmian, by wydawanie kontynuacji było uzasadnione?

Od razu ustalmy jedno - Spirit Tracks to typowy sequel, który nie powali Was swoją innowacyjnością. Tak naprawdę równie dobrze możecie potraktować go jako zestaw nowych misji do Phantom Hourglass. OK, Link zamienił pływanie łodzią na podróżowanie pociągiem, dostał nowe gadżety, towarzyszy mu tym razem duch Zeldy (o tym za chwilę), ale engine napędzający grę oraz podstawowe mechanizmy pozostały te same. Na pierwszy rzut oka w ogóle trudno odróżnić dwie części na DS-a od siebie. Na początku wydawało mi się, że skrytykuję twórców za pójście na łatwiznę, ale im bardziej zagłębiałem się w świat Spirit Tracks, tym bardziej docierało do mnie, że mimo wtórności to dalej jest jedna z najlepszych produkcji dedykowanych przenośnej konsolce Nintendo. Można ją krytykować, ale potem i tak nie można oderwać się od ekranu.



System kontroli głównym bohaterem pozostał nietknięty. Ponownie nie można poruszać się przy pomocy krzyżaka - za wszystkie ruchy odpowiada touch-screen. Wystarczy przycisnąć rysik do ekranu i już Link porusza się we wskazanym kierunku. Skoki - jeśli trzeba - są automatyczne, a walka (również) jest prosta i intuicyjna. Jeśli główny bohater dysponuje tarczą, wystarczy nic nie robić, by automatycznie blokował, natomiast żeby zaatakować trzeba wskazać oponenta (najprostszy i najbardziej skuteczny atak) albo zatoczyć okrąg wokół Linka - wówczas zakręci się z mieczem, co pozwala oswobodzić się, gdy zaatakują Was przeciwnicy z każdej strony. Wszystko niby jest banalnie proste, ale jeśli sądzicie, że cała gra jest tak łatwa, to jesteście w błędzie. Poza tym po raz kolejny (robiłem to już w recenzji Phantom Hourglass) muszę pochwalić twórców za to, że nie bali się wprowadzić niekonwencjonalnego systemu sterowania. Może i część graczy narzekała po poprzedniej części, że nie było możliwości pokierowania głównym bohaterem w klasyczny sposób (krzyżak), ale szybko te głosy ucichły, gdy wszyscy zaczęli grać. Nintendo, jak żaden inny developer, wie jak wykorzystać możliwości swoich konsol. I robi to w 100%.



O fabule pisać chyba nie będę, bo jest dokładnie taka sama jak zawsze - jakiś okrutnik chce uwolnić złe moce, w tym celu porywa też księżniczkę Zeldę, którą Link będzie starał się uratować. Tym razem jednak do głównego bohatera dołącza duch księżniczki, który będzie pomagał mu w wielu sytuacjach i towarzyszył podczas podróży. Nie ma więc Linebecka, mojej ulubionej postaci z poprzedniej części, choć można go spotkać na jednej z wysepek (tym razem prowadzi sklepik z antykami, no i nie jest to dokładnie ten sam Linebeck). Trochę szkoda, bo Phantom Hourglass wiele dzięki temu poszukiwaczowi skarbów zyskiwała. Wprowadzenie do rozgrywki ducha Zledy nadało jej kolorytu, ponieważ ma on kluczowe znaczenie w nowej „świątyni” (a raczej wieży) z labiryntami.



Strona: [1]  [2]  [3]    
Dodaj komentarz
do tego artykułu
Komentarzy: 1
Twój kod:
(Przepisz w odpowiednie pole)
Nick*:
E-mail:
Kod*:
Treść*:
* - pola wymagane.
Messi
niedziela, 31 styczeń 2010r.
Szkoda że nie mam ds bo chetnie bym w to zagrał. Zawsze zeldy były świetne a ocaryny z N64 nie zapomne nigdy ;-|

UID: 517
Tytuł:
The Legend of Zelda: Spirit Tracks
Developer: Nintendo
Gatunek: action adventure
Data wydania:
EUR: 11/12/09
USA: 07/11/09
JAP: 23/12/09
Poziom trudności:
średni (3/5)
9




 

Strony zaprzyjaźnione

- ZOBACZ TUTAJ              
Kana³ RSS
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości
lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!