
DS-owa wersja Tomb Raider: Legend pozostawiała bardzo wiele do życzenia, toteż nic dziwnego, że wydawca zdecydował się powierzyć developing najnowszej części przygód Lary innemu zespołowi. Za Underworld odpowiedzialne jest studio Crystal Dynamics (twórcy odsłon także na "duże" konsole), więc im można już bardziej zaufać. Choć ogólne założenia nie zmieniły się od czasu poprzedniej części Tomba w kieszonkowej wersji, to jednak całość prezentuje się dużo lepiej.
Możliwości małej konsolki Nintendo nie są największe, więc developer musiał pójść na kompromis. Zostawiono więc konwencję platformówki 2,5D - otoczenie jest trójwymiarowe, ale Lara może poruszać się tylko w dwóch wymiarach. Przypomina to trochę Prince of Persia, tylko w klimacie przygód najsłynniejszej pani archeolog.
Tomb Raider: Legend na dwuekranowej konsolce prezentował się bardzo topornie. Ruchy Lary były rwane, podobnie zresztą jak i wszystkich przeciwników, którzy stawali na drodze głównej bohaterki. Tym razem animacja wszystkich akrobacji panny Croft wygląda dużo bardziej okazale - płynniej i bardziej realistycznie. Również lokacje zyskały na szczegółach i nie straszą już pustkami jak w poprzedniej części. Wszystkie poziomy bazują na tym, co można zobaczyć także w wersjach na konsole stacjonarne. Oczywiście nie jest to dokładnie to samo, ale kierunek prowadzenia wydarzeń pozostał ten sam. Trzeba jednak dodać, że o ile na "stacjonarkach" poziomy są ogromne, tak w przypadku DS-a pocięto duże lokacje na kilka mniejszych leveli. Twórcy zapewne chcieli dostosować swój tytuł do realiów "kieszonkowego" grania, bo większość etapów spokojnie da się ukończyć poniżej pięciu minut (czasami nawet poniżej dwóch!), co jest dobre wówczas, gdy mamy na zabawę mało czasu. Gorzej, gdy zechcecie przysiąść nad najnowszymi przygodami panny Croft na dłużej - wówczas częste przerywanie akcji i loadingi mogą denerwować.
Underworld na DS-ie to w większym stopniu gra platformowa niż przygodówka nastawiona na rozwiązywanie zagadek. Owszem, pewne mechanizmy charakterystyczne dla serii (dźwignie, przełączniki) również się tu znalazły, ale nie trzeba aż tak bardzo kombinować jak w przypadku "dużych" wersji. Jest łatwiej, ale też nie warto się zniechęcać pierwszymi, bardzo łatwymi poziomami - z czasem gra stwarza coraz większe wyzwanie, więc nie można jej skreślać i od razu osądzać, że to wybitnie "casualowy" tytuł.
W takiej produkcji jak Tomb Raider nie mogło zabraknąć "puzzli". Na poziomach porozmieszczano po kilka sekretów złotych i po jednej walizce trudniejszej do znalezienia. Gdy już Wam się uda odszukać tę ostatnią, będziecie jeszcze musieli rozwiązać układankę przesuwając klocki w odpowiednie miejsca. Z początku wydaje się to drobiazg dodany na siłę, bo i rozwiązać tego typu puzzle jest bardzo łatwo, ale zapewniam, iż z czasem jest coraz lepiej (i trudniej). Swoją drogą, jest to jeden z nielicznych momentów, w których trzeba użyć stylusa - przez pozostały czas ruchami głównej bohaterki steruje się przy pomocy d-pada i przycisków funkcyjnych. Moim zdaniem to dobre rozwiązanie, bo dość już mam pozycji, w których na siłę dodawano model sterowania z wykorzystaniem ekranu dotykowego, co tylko psuło cały efekt.
Pomiędzy poziomami można obejrzeć scenki przerywnikowe - dokładnie te same, co na konsolach stacjonarnych. Oczywiście pojemność carta do DS-a jest ograniczona, więc autorzy musieli zastosować ogromną kompresję jakości obrazu i dźwięku, więc filmiki nie prezentują się niestety najlepiej. Mimo wszystko wolę chyba takie przedstawienie akcji (zwłaszcza, że fabuła jest dość zawiła) niż czytanie tekstu na statycznych tłach, jak to ma miejsce w wielu innych produkcjach dedykowanych DS-owi.
Większość ruchów Lary znanych z "dużych" edycji Underworld, można wykonać także w handheldowym odpowiedniku. Jest odbijanie się od ścian, efektowne stawanie na rękach po wspinaczce, bujanie się na lianach czy ładnie wyglądające łapanie się występów skalnych. Jeśli ktoś lubi platformówki, powinien być zadowolony. Zdecydowanie mniej przyjemnie robi się, gdy przychodzi głównej bohaterce walczyć z jakimś oponentem - choć można wykonywać różnego rodzaju akrobacje (przeskakiwać nad głową, prześlizgiwać się między nogami), to i tak całość jest bardzo toporna i nie sprawuje się najlepiej. Przeciwnicy przyjmują porcje ołowiu bez żadnej reakcji, po prostu trzeba ich trafić określoną ilość razy, by padli. Bardzo archaiczne i denerwujące rozwiązanie.
Tomb Raider: Underworld na DS-a to solidny tytuł, który powinien zainteresować fanów platformówek. Nie jest bez wad (długie loadingi, słaba walka), ale zapewnia kilka godzin całkiem dobrej zabawy. Nie jest też w 100% tym, w co można zagrać w edycjach na konsole stacjonarne, więc nawet osoby, które najnowszego Tomba już ukończyły, mogą dobrze pobawić się z odsłoną dedykowaną DS-owi.
Rafał "Baron Ski" Skierski