onlygames.pl/psone

Xevious 3D/G+ - recenzja

KIEDYŚ: W 1997, kiedy Xevious 3D/G+ się ukazywał, Namco (developer) był symbolem wszystkiego co najlepsze na PlayStation. Ludzie ufali temu zespołowi bezgranicznie i na każdą grę z jego logiem czekali jak na zbawienie. Być może shootery w starym stylu nie były wówczas aż tak popularne jak dawniej, ale akurat pojawiło się kilka pozycji tego typu wartych uwagi, a jedną z nich był właśnie Xevious 3D/G+. Skąd ten dziwaczny tytuł? Nie jest to takie proste do odgadnięcia, aczkolwiek mamy tu do czynienia z kompilacją – dostajemy trzy starsze odsłony (Xevious, Super Xevious oraz Xevious Arrange), no i oczywiście najnowszą, trójwymiarową edycję.

Krótko o każdym z tych tytułów. Xevious, który ukazał się w połowie lat osiemdziesiątych, był jedną z najlepszych strzelanin tamtego okresu. Wyróżniał się tym, że oprócz strzelania do przodu i strącania latających stateczków, można było też wypuszczać bomby w dół i tym samym niszczyć cele naziemne (mini-bazy, czołgi, etc.). Niesamowicie grywalna była to pozycja, szczególnie, że na tamte czasy prezentowała fenomenalną oprawę graficzną. Dzisiaj jest to poziom 8-bitowych konsol (np. NES-a), więc nikogo już nie zachwyci... W naszym wspaniałym i „rozwiniętym” kraju można znaleźć jeszcze automaty z tym ponad dwudziestoletnim przebojem (sic!). Jego sequel, czyli Super Xevious nie do końca spełnił pokładane w nim nadzieje. Różnice między nim a poprzedniczką były minimalne, więc odbierano go głównie jako pakiet nowych misji w tej samej oprawie. Xevious Arrange udał się już Namco lepiej, no i (co ważne) zawierał kilka znaczących nowości. Największą z nich były chyba power-upy broni, które można było zbierać po zestrzeleniu wyznaczonych obiektów. Była to też część trudniejsza od poprzednich, czym również zaskarbiła sobie serca ówczesnych fanów scrollowanych shooterów.

Jako, że kontynuacji przez długi czas nie było widać na horyzoncie, wszyscy powoli zaczęli myśleć, że to już koniec tej słynnej serii. Namco na szczęście wypuściło w połowie lat dziewięćdziesiątych automat z trójwymiarowym Xevious 3D/G+. Cechowała go doskonała, jak na tamte czasy, trójwymiarowa, kolorowa grafika, wysoki poziom trudności oraz rozbudowany system upgarde’u broni. W 1997 roku Xevious 3D/G+ został skonwertowany na PlayStation, co ucieszyło wielu fanów. Wszystkie te pozycje dostaliśmy więc w jednej paczce, dostępnej na PSX-a.

TERAZ: Klasycznych, scrollowanych strzelanin mamy dzisiaj bardzo mało, więc na pewno warto zainteresować się hitem od Namco. Do trzech najstarszych części Xeviousa pewnie już niewielu z Was wróci (bardzo się w zestarzały), ale do najnowszej odsłony obecnej w kompilacji – Xevious 3D/G+ - na pewno podejdziecie z większym entuzjazmem. Oprawa graficzna nawet na dzisiejsze czasy jest niezła, a wysoki poziom trudności potrafi zatrzymać przy ekranie na długo. Tytuł ten trudno ukończyć nawet na „easy”, a co tu dopiero mówić o wyższych poziomach trudności... Poruszamy się oczywiście w górę i strącamy pojawiające się na ekranie obiekty wroga. Mogą to być zarówno cele powietrzne, jak i naziemne, co już stało się tradycją w tej serii. O ile samo strzelanie nie jest specjalnie trudne, tak już unikanie pocisków posyłanych przez oponentów może przysporzyć wiele trudności. Zawsze mniej więcej w połowie i na końcu poziomu czeka duży boss, który będzie starał się uprzykrzyć jak najbardziej Wam życie.

Warto dodać, że gra oferuje także tryb dla dwóch graczy, więc może okazać się znakomitą pozycją dla fanów wspólnej zabawy. Zawsze w dwójkę jest raźniej, choć należy pamiętać, że kredyty są wspólne, więc trzeba podwójnie uważać na liczbę "żyć".

Warto wrócić do tego tytułu? Moim zdaniem tak, o ile tylko lubicie produkcje tego typu. Xevious 3D/G+ nie zestarzał się tak bardzo jak można się było spodziewać i jest naprawdę łakomym kąskiem w chwili obecnej. Jest też wprawdzie bardzo krótki (tak naprawdę można ukończyć go w lekko powyżej 30 minut), ale zapewniam, że te kilka poziomów spędzi Wam sen z powiek – są po prostu trudne, więc nie ukończycie ich zbyt szybko, konieczne będą wielokrotne powtórzenia i poznawanie wszystkich plansz. [Ski]
 

Noty końcowe: