|
Historia Saturna jest barwna i
pokazuje, że Sega popełniła wiele
błędów w swojej strategii. Zacznijmy
od początku lat 90-tych, kiedy to
"Niebiescy" ze swoim Mega Drive (w
USA znane jako Genesis) walczyli z
Nintendo i ich 16-bitowym hitem
Super Nintendo. W tle pozostawało
jeszcze 3DO, ale z uwagi na wysoką
cenę i słabe wsparcie developerów,
dość szybko przestało się liczyć.
Sega długo zastanawiała się nad
następcą Mega Drive'a i opracowała w
zasadzie aż trzy różne projekty.
Pierwszym z nich był 32X, czyli
rozbudowa MD do systemu 32-bitowego.
Drugim - Sega CD, czyli dodatek w
postaci napędu CD do Mega Drive'a.
No i wreszcie Sega Saturn, czyli
prawdziwy następca 16-bitowego
systemu "Niebieskich". Te trzy
projekty to pierwszy poważny błąd
Segi. Klienci byli bardzo
zdezorientowani i zniesmaczeni całą
tą sprawą. Zarówno 32X, jak i Sega
CD tanimi dodatkami nie były, więc
postarajcie się wczuć w rolę ludzi,
którzy wydali na te rzeczy górę
pieniędzy, aby potem usłyszeć, że
tak naprawdę prawdziwym następcą
Mega Drive'a jest Saturn (co
oznaczało w zasadzie rychłą śmierć
32X i CD).
Saturn pojawił się w Japonii w
listopadzie 1994, jednak na swoją
premierę w USA i Europie musiał
poczekać do końcówki 1995 roku. Sega
projektowała swojego 32-bitowca
głównie z myślą o grafice 2D.
Prawdziwym szokiem musiało być dla
koncernu zaprezentowanie PlayStation
i jej możliwości, która w 3D
wyczyniała cuda. Naprędce
zdecydowano się dodać stosowne
moduły do Saturna, dzięki którym
także i on mógł sobie w miarę dobrze
radzić z grafiką trójwymiarową. W
obawie przed równoległym wydaniem
razem z PSX-em w USA, Sega
zdecydowała się przyspieszyć
premierę Saturna o dobrych kilka
tygodni. Miało to dać przewagę, a
tak naprawdę dało handicap Sony,
które mogło udoskonalić swoje
biblioteki i przemyśleć strategię.
Saturn wystartował z ceną 399$, co
jak na tamte czasy było wysokim
pułapem. Sony dobrze przemyślało
sprawę i niedługo potem wypuściło
PlayStation o całe 100$ mniej, czym
zapewniło sobie znakomitą sprzedaż.
Na Saturna, w związku ze zmianami
konstrukcyjnymi w ostatniej chwili
(tzn. dodawania wsparcia dla grafiki
3D), trudno pisało się gry. Warto
też dodać, że developerzy
third-party nie dostawali
odpowiedniego wsparcia, bo Sega
starała się trzymać szczegóły
wyciskania z konsoli ostatnich soków
wyłącznie dla siebie. W związku z
tym firmy "trzecie" najczęściej
decydowały się pisać swoje gry na
PSX-a, który był dużo łatwiejszy w
programowaniu, a Sony zapewniało
spore wsparcie.
Nie zmieniło to jednak faktu, że
32-bitowa konsola Segi na początku
radziła sobie świetnie. 22 listopada
1994 w dzielnicy Ahibara, na
oficjalnej premierze systemu, można
było obejrzeć ładną kolejkę złożoną
z ok. 600 osób, które przeczekały
swoje tylko po to, by jako pierwsi
na świecie położyć ręce na Saturnie.
Według danych Segi przez pierwsze 10
dni sprzedano w Kraju Kwitnącej
Wiśni ok. 500,000 czarnej konsoli. W
pozostałych terytoriach też system
radził sobie doskonale, jednak do
czasu. Premiera PSX-a odwróciła
sytuację i coraz więcej ludzi
zaczęło zwracać się w stronę Sony.
Sega jednak się nie poddawała i
reklamowała swoją maszynkę (zresztą
zupełnie słusznie) jako domowy
automat do gier. Wtedy prawdziwym
szokiem było to, że dało się zagrać
w takie automatowe hiciory jak Sega
Rally, czy Virtua Fighter bez
konieczności wrzucania monet do
automatu.
Przez cały rok 1996 japońska firma
dzielnie walczyła z PSX-em, ale już
końcówka roku 1997 była zwiastunem
tego, że dzieje się niedobrze. Sega
notowała spore straty, bo choć
zarówno Sega CD, 32X, jak i Saturn
nie okazały się katastrofą, to
korporacja nie zarobiła na nich
tyle, ile zakładała wcześniej.
Najwięcej japoński gigant stracił na
Sega CD i 32X, bo zaufania klientów
(które zostało utracone) nie da się
przecenić.
Początek 1998 roku to początek końca
Saturna. Sega planowała już
wprowadzenie na japoński rynek
Dreamcasta i powoli odwracała się od
czarnej konsoli. Także developerzy
third-party masowo opuszczali pokład
Saturna za powód podając słabe
wsparcie, duży stopień komplikacji
pisania gier, no i podobno małą moc
maszyny. Ja nie mam jednak
wątpliwości, że pełni możliwości
32-bitowego sprzętu nigdy nie
wykorzystano. Szkoda, bo w 1998 roku
ukazało się kilka znakomitych gier
(m.in. Panzer Dragon Saga, Shining
Force 3), które pokazały, że jeszcze
sporo siedzi w Saturnie mocy.
Niestety, wraz z wprowadzeniem na
rynek Dreamcasta, wsparcie dla
Saturna praktycznie znikło (a już w
poprzedzających ten moment
miesiącach było bardzo małe).
Jak widać, "Niebiescy" popełnili
wiele błędów. Zammiast skoncentrować
się na jednym sprzęcie wypuścili 2
dodatki do Mega Drive'a tylko po to,
by chwilę później ukazać miał się
Saturn. Przecież nawet głupiec
zorientowałby się, że klientom takie
zabiegi się nie spodobają. Potem
cena. Gdy Playstation wyszło po
kosztach (Sony musiało wręcz
dopłacać do każdego sprzedanego
PSX-a) i zaczęło sobie świetnie
radzić, Sega powinna bardzo szybko
zareagować. Historia pokazała, że
Sony początkowo tracąc na konsolach,
w rezultacie wygrało. Niestety,
takie są twarde prawa rynku. Kolejny
temat to trudność w programowaniu i
fakt, że firma długo ukrywała
najlepsze sztuczki tylko dla siebie.
W końcu zdecydowała się je
udostępnić i innym, ale okazało się,
że zrobiła to zbyt późno. Denerwować
mogło też szybkie porzucenie
Saturna, które nastąpiło niemal z
dnia na dzień. Przypomnijcie sobie
jak ładnie Sony supportowało PSone,
ile lat ta konsola wytrzymała, jak
długo radziła sobie jeszcze po
premierze PS2. A co z Saturnem? Cóż,
połowa roku 1998 to w zasadzie jego
koniec, a przecież dopiero na święta
tego roku DC miał ukazać się w
Japonii (nie wspominając o
późniejszym kilkumiesięcznym
poślizgu zanim dotarł do USA i
Europy). W efekcie więc fani Segi
zostali przez długi czas na lodzie
i... przenieśli się do obozu
konkurencji.
Czego by jednak nie napisać, Saturn
przez całe swoje życie otrzymał
sporą dawkę świetnych pozycji.
Największe wrażenie robiły
oczywiście exclusive'y (Sega Rally,
Panzer Dragon, Nights, Virtua
Fighter 2, Fighting Vipers, Manx TT,
sporo znakomitych RPGów...). W sumie
w Europie na czarną maszynkę ukazało
się ok. 240 pozycji (z czego część
była dość trudno dostępna - jako
przykład można podać Panzer Dragon
Saga, który na pożegnanie Saturna
ukazał się w całej Europie w
zabójczej liczbie 10,000
egzemplarzy).
Baron Ski |