Wydany niemal dwa lata temu pierwszy BioShock odniósł wielki sukces i już wtedy było wiadomo, że twórcy po prostu muszą pokusić się o wydanie sequela. Specyficzna atmosfera towarzysząca rozgrywce, ciekawe rozwiązania i genialnie wykreowany świat podwodnego miasta Rapture złożyły się na to, że gra oprócz wysokich not w prasie została też doceniona przez samych graczy. Od czasu pierwszej oficjalnej zapowiedzi drugiej odsłony do pojawienia się większej ilości konkretnych informacji na jej temat musieliśmy czekać wiele miesięcy. Gdy jednak rzeczywiście wiemy już coś więcej, warto zebrać te wszystkie wieści w jedną całość, by przekonać się, że naprawdę jest na co czekać...
Od wydarzeń z pierwszej części minęło 10 lat. Przygoda Jacka (głównego bohatera "jedynki") stanowi raczej zamknięty rozdział, ale świat Rapture jest na tyle rozbudowany, że aż prosiło się, by powrócić tutaj raz jeszcze. Dlatego akcja BioShock 2 po raz kolejny powróci do podwodnego miasta, popadającego w coraz większą ruinę. W kogo więc tym razem wcieli się gracz? Tutaj pierwsze spore zaskoczenie - otóż tym razem wcielimy się w rolę Big Daddy'ego. Tak, tego samego, z którym w pierwowzorze stoczyliśmy niejedną walkę. Oczywiście nie dosłownie tego samego, bo w sequelu przyjdzie Ci pokierować pierwszym „Tatuśkiem”, jaki kiedykolwiek powstał i poruszał się po świecie gry. Taki zabieg autorów można zrozumieć - eksperymentalny prototyp nie jest tak silny jak jego przedstawiciele występujący w części pierwszej, a i przy okazji może nas w finalnym produkcie zaskoczyć umiejętnościami, których byśmy się nie spodziewali. Notabene nigdy nie zastanawialiście się, że słysząc nazwę BioShock, jednym z pierwszych skojarzeń był właśnie widok Big Daddy'ego, a nie samego Jacka, którym przyszło nam w końcu kierować? To właśnie ten wielki, okuty w skafander i wyposażony w wielkie wiertło gość pojawił się na okładce gry, powstawały nawet figurki, a artworki z jego podobizną robiły wrażenie. Nie da się ukryć, że ta postać ma coś w sobie i dlatego bardzo cieszę się, że będzie można dłużej samemu nią pokierować.
Co się zmieniło przez te 10 lat w Rapture? Samowolka pozostałych przy życiu splicerów i ciągła chęć walki o znaną już nam dobrze substancję ADAM nie mogła doprowadzić do niczego dobrego - możemy spodziewać się jeszcze bardziej "brudnego" klimatu podupadającego podwodnego miasta bez osoby, która mogłaby nad tym zapanować. Tutaj do akcji wkracza postać, która może zagościć na okładce BioShock 2 - chodzi mianowicie o Big Sister. Tak nazwano naszego głównego przeciwnika w tej części, która będzie swoistym nemezis dla głównego bohatera. Jedna z Little Sisters uratowanych przez Jacka w pierwszej części nie potrafiła na nowo przystosować się do otaczającego ją "normalnego" świata i zapragnęła za wszelką cenę wrócić do Rapture, gdzie w jakiś sposób zmieniła się w twór, który właśnie został nazwany Big Sister. Twórcy nazywają ją hybrydą Big Daddy'ego i Little Sister. Trzeba przyznać, że coś w tym jest - wielkością i wyglądem (charakterystyczny skafander) przypomina „Tatuśka”, ale Big Sister pozostała zwinna i szybka, co wydaje się, że czyni ją jeszcze trudniejszym przeciwnikiem, niż Big Daddy w pierwszej części. Zresztą musi takim być, bo o ile tych jest wielu w całym Rapture, to Big Sister jest jedna i można się spodziewać, że przez całą grę będzie nam uprzykrzać życie.
Właśnie ona zaczęła porywać małe dziewczynki z przybrzeżnych miasteczek i zabierać je do podwodnego miasta, gdzie zamieniała je w Little Sisters chcąc, by wszystko wyglądało jak dawniej. Małe dziewczynki znowu więc powrócą, podobnie jak motyw z możliwością wyboru pomiędzy ich "adoptowaniem" (rola Jacka sprowadzała się tylko do "uzdrowienia" dziewczynki, a w sequelu przyjdzie nam się nią zaopiekować), a harvestowaniem. Wygląda więc na to, że znowu będziemy mieli więcej niż jedno zakończenie, choć póki co to tylko moje domysły... Dlaczego zatem Big Sister będzie tylko Twoim przekleństwem, a mało ją obchodzić będą inni „Tatuśkowie”? Twórcy tłumaczą to tak, że nie jesteś prawdziwym Big Daddy'm, tylko jego prototypem, więc Duża Siostrzyczka uważa Cię po prostu za wadliwą hybrydę, którą trzeba wyeliminować. To zresztą nie jedyny powód - kolejny jest taki, że nieustannie będziemy jej przeszkadzać w realizowaniu jej celu, czyli przywracania życia w Rapture do dawnego porządku, jaki znamy z pierwowzoru.
No właśnie - wcielamy się w Big Daddy'ego, nie mogło więc zabraknąć elementu, który jest charakterystyczny dla tej postaci. Mowa oczywiście o ochronie Little Sisters. Najpierw należy ją odbić od drugiego „Tatuśka” - motyw ciągłych pojedynków z nimi jak najbardziej powraca i może być nawet jeszcze bardziej emocjonujący niż ostatnio. Po wygranej walce mamy możliwość wyboru - zabicie dziewczynki i jednorazowe wzbogacenie się o pewną porcję ADAM-a lub adoptowanie jej i przemierzanie z nią kolejnych pomieszczeń niejako w roli jej ochroniarza. Szukamy wtedy odpowiedniego źródła (innymi słowy po prostu zwłok), z którego siostrzyczka może pobrać trochę ADAM-a - w trakcie tego procesu zaczynają nas atakować kolejne splicery w ilościach hurtowych, a my w ciele Big Daddy'ego jako obrońcy musimy oczywiście ochraniać w tym czasie Little Sister. Jeśli zostanie zabita, stracisz całą ilość zdobytej przez nią substancji ADAM, z kolei jeśli pomyślnie ją odeskortujesz, zakończy się to odesłaniem jej na powierzchnię i... tak jest, oczywiście dodatkową porcją ADAM-a:).