Chwała ludziom z Ubisoft Montreal, że nie brną w ślepą uliczkę i nie dostarczają nam kolejnych kontynuacji z zamiarem zrobienia szybkiej kasy. Najpierw odświeżyli sagę Prince of Persia na maszynkach poprzedniej generacji, gdzie przy okazji wyznaczyli kierunek wielu innym developerom (myślicie, że skąd Lara nauczyła się ostatnio tylu nowych sztuczek?), a teraz dostarczają nam zupełnie nowe przygody Księcia Persji. Z nowym bohaterem, z nowym światem i z nową postacią pomagającą w podróży. Zmiany okazały się strzałem w dziesiątkę.
Nowy Prince różni się znacznie od bohatera, którego znamy z poprzednich części. Jest dużo żywszy, mniej poważny i stara się sypać żartami z rękawa. Czasami wychodzi mu to lepiej, czasem gorzej, ale moim zdaniem wpasowuje się w konwencję gry bardzo dobrze (choć spotkałem się z osobami, których główny bohater nieco irytował). Poznajemy go podczas przedzierania się przez piaskową burzę w poszukiwaniu Oślicy o imieniu Farah (naprawdę!). Traf chce, że na naszego herosa nieoczekiwanie wpada tajemnicza dziewczyna. Szybko okazuje się, że ma na imię Elika, jest księżniczką i właśnie ucieka przed swoim ojcem i jego sługusami. Prince postanawia bronić dopiero co poznanej ślicznotki i tym samym wplątuje się w nieciekawy splot wydarzeń - uwolniony zostaje bóg ciemności, Ahriman, który przejmuje kontrolę nad całą krainą. Ciemności pochłaniają wszelkie tereny, więc nie pozostaje nic innego jak spróbować odesłać złego demona tam gdzie jego miejsce i przywrócić porządek.
Fabuła nie odgrywa w najnowszym Prince of Persia wielkiej roli. Mamy cel działania i to w zasadzie wystarcza, a kolejne ciekawostki serwowane nam przez Elikę nie są na tyle zajmujące, by wsłuchiwać się w nie z zapartym tchem. Z pewnością jednak wielką rolę odgrywa tu właśnie poznana na początku przygody piękna księżniczka, która asystuje głównemu bohaterowi przez większość wyprawy. Miło popatrzeć jak Elika podąża za Księciem, jak rewelacyjnie animowane są ich ruchy. Ma zresztą zdolności magiczne, więc często pomaga głównemu bohaterowi - czy to podczas walki, czy też przy zwykłej eksploracji (dzięki niej można na przykład wykonać podwójny skok). Warto przy okazji dodać, że dzięki księżniczce w najnowszym PoP praktycznie nie można zginąć. Gdy Prince spada w przepaść, Elika błyskawicznie go ratuje i akcja jest cofana dosłownie o kilka kroków wstecz (wrócę jeszcze do tego w dalszej części recenzji). Muszę przy okazji podkreślić, że AI księżniczki stoi na najwyższym poziomie - nigdy się nie gubi, nie wychodzi na prowadzenie, ale też i nie zostaje z tyłu. Perfekcyjnie zaprojektowany NPC.
Na czym polegają misje w najnowszym Prince of Persia? Mamy wielki, otwarty świat, w którym do zwiedzenia jest kilkadziesiąt lokacji - to coś nowego w porównaniu do poprzednich części, które były przecież liniowe. Z początku oczywiście większość krain jest zamknięta – odkrywać będą się one w miarę progresu. Każda z miejscówek jest pogrążona w siłach ciemności, a zadaniem Księcia jest dotarcie do subbossa danego obszaru i ubicie go. Po unicestwieniu strażnika lokacji, Elika może „uzdrowić” cały obszar, w którym nagle zaczyna świecić słoneczko, znika mrok, pojawiają się rośliny i ptaki. Oprócz tego ukazują się specjalne sfery (tzw. "Ziarna Światła"), które trzeba zbierać, by otwierać dostęp do kolejnych etapów. Twórcom udało się stworzyć coś, o co wielu innym firmom trudno – najpierw przebijamy się przez dany level pogrążony w ciemnościach, a potem eksplorujemy go do granic możliwości, gdy jest już „uzdrowiony”. Innymi słowy, mimo, że backtracking jest obecny, to tak naprawdę w ogóle go nie czuć, a przy okazji „lizanie ścian” (by odnaleźć wszystkie sfery) sprawia ogromną przyjemność.
Cały system sterowania jest prosty i przyjemny. Każdy z elementów został przypisany do innego przycisku na padzie. Jeden służy do uderzania mieczem, inny do skoków i różnych akrobatycznych ruchów, a trzeci do używania rękawicy. Jest jeszcze czwarty przycisk ("Y"/"trójkąt"), przy pomocy którego zachęcamy do boju Elikę - tak, tyle wystarczy, by znakomicie się bawić, wykonywać spektakularne akcje, a jednocześnie bez najmniejszego problemu panować nad wszystkimi ruchami bohaterów. Wszystko zostało opracowane perfekcyjnie. Nie ma mowy o źle wymierzonych skokach, czy złym interpretowaniu przez konsolę naszych zamiarów (co nagminnie zdarza się np. w najnowszym Tomb Raider Underworld) - tak właśnie powinny wyglądać elementy platformowe w najnowszych produkcjach. Przez tę grę po prostu się płynie.
Całość została skonstruowana tak, by nie sprawić problemu nawet mniej wprawionym w bojach graczom, a jednocześnie premiować umiejętności tych najbardziej doświadczonych. Rewelacyjnie wypada przeprawa przez kolejne platformy, zwisanie na krawędziach, czy inne akrobatyczne sztuczki – z przyjemnością patrzy się na poczynania kogoś doświadczonego, bo ruchy są tak świetnie odwzorowane, że przypomina to prawdziwy spektakl. Zapomnijcie o nawalaniu w przycisk skoku, czy innego rodzaju wymuszonych akcjach. Podobnie jest zresztą podczas walki. Co ciekawe, zrezygnowano z pojedynków z kilkoma przeciwnikami równocześnie. Książę zawsze pojedynkuje się tylko z jednym oponentem. Początek każdej walki przypomina starcie na szpady, a po pierwszym uderzeniu zaczyna się już prawdziwa walka. Tutaj również możecie zapomnieć o szybkim wciskaniu przycisków, by tylko jakieś combo weszło tak jak sobie tego życzycie. Można się odprężyć i spokojnie egzekwować kolejne ciosy. Prince ma możliwość uderzenia mieczem, złapania oponenta rękawicą, przeskoczenia nad nim (i innych ruchów akrobatycznych) oraz wykorzystywania mocy Eliki. Te cztery akcje w zupełności wystarczają, by każda bitwa urzekała swoim artyzmem – wygląda to niemal jak sprawnie wyreżyserowany pojedynek w jakimś wysokobudżetowym filmie. Swoją drogą AI przeciwników jest naprawdę dobra i dostosowuje się do poczynań gracza. Wcale nie wystarczy wciskać byle czego – konkretni wrogowie posiadają konkretne słabe punkty, a z czasem nawet zmieniają swoją postać podczas walki, więc trzeba dostosowywać się do nowego stanu.
Trzeba przyznać,że gierka wygląda bardzo ciekawie :)grafika i architektura robią niezłe wrażenie.
Piotrek niedziela, 25 styczeń 2009r.
Jak dla mnie gra rządzi. Jeden mój kolega twierdzi że nie dałby grze wysokiej noty bo jest za łatwa. Może i nie jest trudna ale czy w ogóle tego byśmy chcieli? Wyśrubowany poziom trudności jest dobry dla tych co grają po nocach a jak komuś mało hardcoru to niech sobie wróci do gier sprzed 15 lat. Jak po zginięciu gra wróci go na początek poziomu to jeszcze zatęskni za świetnym systemem z Prince of Persia. Wielokrotnie denerwowało mnie w grach to że jak się zginie to trzeba powtarzać jakiś fragment poziomu, nie wiem czy developerzy sądzą że taka \"kara\" nas zmobilizuje? Nie sądze, tylko odbiera chęć do grania bo trzeba przechodzić np. przez 5 minut poziomu tylko po to by dotrzeć do tego newralgicznego momentu i np. zginąć ponownie. Mi się zastosowany w POP system bardzo podoba.
Artix niedziela, 25 styczeń 2009r.
Prosta, relaksująca, piękna gra. Wyzwanie przy zwykłym przechodzeniu niewielkie, ale pograć naprawdę warto.
majonez poniedziałek, 26 styczeń 2009r.
A ja wam powiem, że ta gra szybko mnie znudziła. Doceniam artyzm czy design leveli, ale sama mechanika gry jest mocno nużąca. Jest to to druga gra tuż po Far Cry 2, która ma piękną otoczkę, a tak naprawdę jest pusta w \"środku\". Nowego Princa oceniłbym na 7.5/10
Artix poniedziałek, 26 styczeń 2009r.
To fakt, bywa monotonnie, dobrze że w rozrywkę wpleciono okazjonalne zagadki czy pojawiające się nowe przeszkody na levelach.
Mario piątek, 06 luty 2009r.
Jak dla mnie super. Jestem niedzilenym graczem i dlatego wyśrubowany poziom trudności to nie dla mnie. Nie mam tyle czasu ,żeby masterować swoje umiejętności tygodniami. Cenię sobie nowego POP za to, że nie jest frustrujący. Pamiętam, że w pierwszej części POPa poprzedniej generacji utknąłem na pierwszym bosie i koniec. Zaciąłem się, później czasu nie miałem i po miesiącu troszku zapomniałem sterowania. W skutek czego odpuściłem sobie gierkę na zawsze. A teraz luz.
Graficznie piękna,ale mnie zawiodła za monotonna i te ziarenka światła.Ocena 7
Nowy środa, 29 wrzesień 2010r.
Mario,bez obrazy, ale ty musisz być strasznie niedoświadczonym graczem, skoro utknąłeś w SoT przy bossie, przecież tam żadnych bossów nie było:) ( Z tego na końcu to żaden boss, ginie po 3 ciosach:) Być może pomyliłeś bossa ze zwykłym przeciwnikiem.
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!