Poprzednie części przygód Ratcheta i Clanka wspominam bardzo dobrze. Moim zdaniem to jedna z najlepszych serii wśród tych, które narodziły się na PlayStation 2. Saga to dość specyficzna trzeba przyznać, bo od zawsze próbuje udawać platformówkę, a w rzeczywistości więcej w niej raczej strzelania niż skakania po platformach. Jednym się to podoba bardziej, innym mniej – sam na początku narzekałem troszkę na to, że elementy charakterystyczne dla platformerów spychane są przez twórców (Insomniac Games) na dalszy plan, ale z czasem w końcu się do tego stylu przekonałem. Najnowsza odsłona była przez posiadaczy PS3 jednym z najbardziej oczekiwanych tytułów końcówki 2007 roku. Konsola Sony na gwałt potrzebuje ekskluzywnych pozycji, które pokażą jej moc i wszyscy sądzili, że Tools of Destruction będzie jedną z nich.
Oczekiwania były duże, bo developer wywindował je do niebotycznego poziomu. Słyszeliśmy hasła zapowiadające, że to największy Ratchet & Clank, za którego autorzy kiedykolwiek odpowiadali, że dostaniemy zupełnie nową jakość i grę, która zostanie system-sellerem, jakiego PS3 potrzebuje. Sam dałem się trochę ponieść tym emocjom i oczekiwałem... chyba zbyt wiele, bo po pierwszych kilkudziesięciu minutach byłem lekko zawiedziony. Zawczasu ostrzegę i Was – nie spodziewajcie się bóg wie czego, bo bardzo szybko dojdzie do Was, że to „tylko” kolejna część serii. Pierwszy level (znany notabene z dema udostępnionego na PlayStation Network) nie powala, bo wszystko to już widzieliśmy wcześniej. Znowu cały system opiera się na zbieraniu tysięcy śrubek wysypujących się z pokonywanych oponentów i z rozwalanych pudeł. Dzięki nim można z czasem kupować nowe bronie, bo arsenał na początku zabawy nie jest powalający – do dyspozycji dostajemy jedynie podstawowy blasterek i granaty. Mało, ale od czego są specjalne sklepy rozmieszczone na każdym poziomie? Bardzo szybko dorobicie się nowych narzędzi zagłady, z których niektóre naprawdę dają popalić (o tym jednak za chwilę).
Również sama konstrukcja poziomów specjalnie nie zachwyca, bo znowu do przejścia czekają kolejne planety, w których z reguły mamy przed sobą tylko jedną, właściwą ścieżkę. Jeśli już zaczyna zbierać się Wam na nerwy i myślicie sobie: „O czym on mówi? Czego można było oczekiwać? Przecież to kolejna część Ratchet & Clank!”, już tłumaczę. Sam wcale nie spodziewałem się rewolucji, czy czegoś, co kompletnie odmieni tę serię. Chciałem jednak dostać coś, co uzasadni mi zakup nowej, nie najtańszej w końcu konsoli - choćby poziomów, które przytłoczą mnie swoim rozmachem. Tymczasem Tools of Destruction można z początku bez problemu opisać jako stary R&C w dopakowanej oprawie graficznej. Będziecie biegać przed siebie po kolejnych levelach (które swoją wielkością nie różnią się zbytnio od tego, co znamy już z PS2), strzelać do kolejnych wrogo nastawionych stworków, rozwiązywać prościutkie puzzle i grindować na rurach. Nic specjalnego. Na szczęście im dalej tym lepiej, bo dostaniecie dostęp do bardzo fajnych, nowych broni oraz będziecie zaskakiwani coraz ciekawszymi pomysłami autorów.
Zacznijmy od tego, że najnowsza część przygód dwójki tytułowych bohaterów naszpikowana jest ogromną ilością mini-gier, które bardzo urozmaicają całą rozgrywkę. Prócz standardowych sekcji, które doskonale znamy, dostaliśmy na przykład fragmenty, w których po przebraniu się za pirata należy wykonywać charakterystyczny taniec, by otworzyć drzwi. Innym razem by otworzyć daną bramę należy shackować umieszczony przed nią mini-komputer. Choć podobny patent zastosowano już w poprzednich odsłonach, to teraz dzięki wykorzystaniu sensorów ruchu Sixaxisa, nabiera on zupełnie nowego wymiaru. W ogóle kontroler Sony został wykorzystany tu wzorowo – to chyba pierwszy tytuł na PS3, w którym sterowanie dzięki wychylaniu joypada nie zostało dodane na siłę. Od czasu do czasu Ratchet wykonuje tzw. HALO-jump, czyli spada z wysokiego pułapu na ziemię. Wówczas przechylając Sixaxisa trzeba starać się unikać licznych przeszkód po drodze (patrz zdjęcie poniżej). Clank z kolei dość szybko zyskuje skrzydła, które można wykorzystywać w wybranych momentach. Dobrze zgadliście – znowu do latania wykorzystuje się przechylanie kontrolera i zostało to opracowane praktycznie bezbłędnie. Nie będę już pisał o rzeźbieniu laserem w skałach, czy innych atrakcjach... Ważne jest to, że możliwości pada od PS3 zostały wykorzystane doskonale.
Gra stara się mieszać atrakcje, byśmy nie poczuli znużenia po kilkudziesięciu minutach „tego samego”. Oprócz zwykłego biegania i strzelania przygotowano tu więc kilka poziomów, w których sterować przyjdzie Wam samolotem – to prosta w założeniach strzelanka (bardzo zresztą przypominająca Star Foxa z konsol Nintendo), która jednak jest idealnym przerywnikiem i powraca się do niej z chęcią. W niektórych etapach trzeba dojść z miejsca na miejsce, ale trafiają się też mapy, w których zadaniem gracza jest wyłapanie jak największej ilości „dusz” przerośniętych potworów – tutaj mamy względną swobodę wyboru. W innych levelach można zasiąść za sterami dziwnego motoru, otoczonego powłoką w kształcie kuli. Zabawa przypomina wówczas Super Monkey Ball, choć studio Insomniac Games nie starało się na siłę tego rozbudowywać. Ma to być po prostu miły przerywnik i tak też jest w istocie.
Innym dodatkiem są sekcje, w których sterować przychodzi nam Clankiem. Wiadomo, „to już było”, aczkolwiek tym razem mały robot zyskał nowe zdolności i pomagierów więc nie czuć tak bardzo wtórności. Pomocnikami są istoty pozaziemskie, ochrzczone przez twórców jako Zoni, które potrafią o wiele więcej niż stare robociki, którymi mogliśmy zarządzać w poprzednich odsłonach R&C. Dalej to Clank jest mózgiem zespołu, a pomagierzy potrafią przesuwać przeszkody, ostrzeliwać wrogie istoty, czy w końcu umożliwić naszemu bohaterowi lewitację na krótką chwilę. Etapy tego typu też ładnie urozmaicają nam zabawę, bo w końcu nie chodzi w nich o strzelanie, a bardziej o pomyślenie i dowodzenie teamem Zoni.
Jedna z najlepszych gier na PS3. Bardzo dobry exclusive, obowiązkowy zakup dla każdego posiadacza konsoli. Tym bardziej, że elementów platformowych jest niemało, co mnie cieszy jak cholera.
Sernik wtorek, 18 grudzień 2007r.
Hmm czyli kotlet wyszedł i tyle. Mimo wszystko z chęcią bym zagrał, zawsze lubiłem serie R&C :)
PS fan wtorek, 18 grudzień 2007r.
Artix - elementów platformowych jest dużo? Czy my gralismy w tą samą gre? Dalej 70% w r&C to strzelanie a 30% to platformówka. Mi to akurat odpowiada ale nie gadaj głupot że to platformówka, bo raczej bym ToD tak nie nazwał.
Czerkoś wtorek, 18 grudzień 2007r.
Widać chłopak nie grał w super mario galaxy - to jest dopiero esencja platformówki ;]
Artix czwartek, 20 grudzień 2007r.
Takie czasy, \"czyste\" platformery zgarniają średnie oceny (choć zdarzają się wyjątki, jak nowy Mario). Mnie tam forma R&C nie przeszkadza, a nie można mówić, że platformówki jest w nim znowu tak mało, gdy się wspomni ostatnią część o podtytule \"Gladiator\".
PS fan czwartek, 20 grudzień 2007r.
Można mowić. Gladiator to byla strzelanina więc w ogóle nie nazywaj tej gry choćby platformówką w 10%. Tools of Destruction ma też mało platformówki, a szkoda. I nie mów że czyste platformówki zgarniają marne oceny bo ja chciałem zauwazyc że ostatnio czystych platformówek oprócz mario to praktycznie nie mielismy. Ostatnia jaka mi sie przypmina to daxter na psp.
Artix sobota, 22 grudzień 2007r.
Tak, Gladiator był strzelaniną i dlatego ToD jest platformówką połączoną ze strzelaniną. Oprócz Mario ostatnio TAK UDANĄ platformówką był Daxter, bo przecież czyste platformówki wychodzą (choć w niewielkich ilościach), np. na podstawie filmów. Jakie zgarniają oceny? Wiadomo.
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że w ToD jest mało platformówki, bo się naskakałem, nakombinowałem i nazbierałem naprawdę sporo (oczywiście, jeszcze więcej nastrzelałem).
darkness niedziela, 22 luty 2009r.
czes mam maly problem tą grą bo jak wlanczam to mi pisze ze you hard disk infucited cos tam 5mb hdd nie wiem o co lazi podjerzewalem ze jakas partycje zrobic tylko jak ??
PajWoj czwartek, 09 lipiec 2009r.
Do darkness - musisz pobrac na playa demo
Ratchet i Clank seri czwartek, 03 grudzień 2009r.
Uwielbiam gry z Ratchetem i Clankiem ta także jest extra
Ale jest przepełniona różnymi błędami :! :) (:
Sebb... piątek, 10 grudzień 2010r.
Kolego, który pisałeś tą recenzję: Demo z PSN, a w ogóle dema są zawsze denne. Grając w pełną wersję, można się trochę pobawić. Sam mam pełną na PS3 i gierka jest bardzo fajna. Jestem teraz na planecie Mukow i żeby przejść arenę, trzeba włożyć trochę wysiłku, co mnie bardzo cieszy. Polecam! :)
mam jedno pytanie do kolesia o nicku ratchet und clank seri ktury zes pisal ze gra ma troche problemuw to niedokonca sie z toba zgadzam nieuwazasz grafika bardzo dobra i niewiem czego o dniej chcesz????/
Materiały zawarte w serwisie onlygames.pl są objęte prawem autorskim i nie mogą byćw całości lub we fragmentach kopiowane, powielane oraz rozprowadzanie bez zgody ich autorów!